
Czemu uważność?
Medytacja daje inspirację, inspiracja daje edukację
Gentleman, Regardless
Słowo uważność, pomimo że całkiem nowe w języku polskim, stało się tak szybko popularne, iż słowniki nawet nie zdążyły go zarejestrować, a językoznawcy rozebrać na części. Dotychczas najbliżej słowa uważność było słowo medytacja. Jednak, to w gruncie rzeczy piękne i neutralne słowo, zyskało w języku polskim, wypaczone, potoczne znaczenie, które przesłoniło cały urok i moc tego terminu. Medytacja została bowiem nierozerwalnie osadzona w dyskursie religijno-światopoglądowym, tym samym stając się dla wielu nieciekawa, a czasem podejrzana.
Dokładnie rzecz ujmując, medytacja jest powszechnie kojarzona z siedzeniem nieruchomo ze skrzyżowanymi nogami, wyprostowanymi plecami i z zamkniętymi oczami. Nawet osoby zaangażowane w tak zwaną duchowość Wschodu posługują się niemal wyłącznie takim znaczeniem. Powszechne stały się zwroty: czy medytujesz?, tam medytują, robiłem dziś medytację, co jest równoznaczne ze stwierdzeniem: czy siadasz nieruchomo, ze skrzyżowanymi nogami…, tam siedzą nieruchomo, ze skrzyżowanymi nogami…, siedziałem dziś nieruchomo, ze skrzyżowanymi nogami…, itd.
Oto ilustracja:
Kilka lat temu, będąc z wizytą w szpitalu położniczym, siedziałem już mocno znużony, ze skrzyżowanymi nogami na podłodze – z prostego powodu jakim był brak krzeseł.
Lekarka – pediatra, przechodząc obok, zapytała zaniepokojona:
– A co pan robi?
– Nic… siedzę – odpowiedziałem grzecznie.
– A pan medytuje? – dopytuje.
– Eee… nie… siedzę i czekam – odpowiadam trochę zdziwiony.
– A pan jest buddystą? – w końcu wypaliła wprost.
– Nie – zaprzeczyłem ze śmiechem – po prostu siedzę na podłodze.
– A to dobrze, że nie jest pan buddystą – odpowiedziała najzupełniej poważnie i odeszła w głąb korytarza.
Do dziś się zastanawiam co wzbudziło takie podejrzenie? Czy siedziałem zbyt nieruchomo? Czy to może mój znużony wzrok naprowadził umysł medyczny na diagnozę – medytacja.
Źródło takiego użycia słowa „medytacja” jest dość oczywiste, bo pochodzi stąd, że w buddyzmie zen, w vipasanie i kilku podobnych nurtach światopoglądowych, przyjęło się używać słowa medytacja, właśnie w takim znaczeniu, w odniesieniu do specyficznej praktyki duchowej. Natomiast w polskim dyskursie religijno-światopoglądowym nie ma miejsca na wieloznaczność i różnorodność, pozycje muszą być jasno zarysowane, rzeczywistość jest czarno-biała. Zatem albo medytujesz, albo nie, albo jesteś po jednej albo po drugiej stronie linii wytyczonej przez duchownych z jednej strony, a New Age’owych guru z drugiej. Przy takim rozstrzygnięciu sprawy wszelkie próby ratowania medytacji dla zwykłego użytkownika, czy odbudowanie znaczenia tego słowa, są skazane na niepowodzenie.
Uważność, natomiast, ma zdecydowaną przewagę nad wyżej rozumianą medytacją. Po pierwsze jednoznacznie kojarzy się ze stanem umysłu, (w końcu pochodzi od słowa uwaga), a zatem można ją mieć, utrzymywać, rozwijać, praktykować zawsze i wszędzie i bez przerwy, a nie tylko czasem, w specjalnych okolicznościach, w nieruchomej pozycji siedzącej.
Dla osób praktykujących hatha jogę, czy inne formy pracy z ciałem, opartych na obserwacji wewnętrznej interakcji trzech elementów: ciała, oddechu i umysłu, uważność jest tym słowem, które najbliżej oddaje stan umysłu, który chcemy praktykować, utrzymywać i rozwijać.
Nauka jogi, podobnie zresztą jak zachodnia psychologia, wyróżnia pięć stanów w których nasz umysł może przebywać, a które najczęściej wzajemnie się przenikają i zlewają w akcie świadomości:
– sen (brak świadomości),
– przypominanie (sięganie w przeszłość, rozpamiętywanie, odtwarzanie z pamięci),
– kreowanie (fantazjowanie, planowanie, wybieganie w przyszłość),
– poznanie błędne (zapośredniczone, na podstawie błędnych przesłanek),
– oraz poznanie prawdziwe (bezpośrednie, faktyczne, doświadczalne).
W praktyce jogi pracujemy z umysłem po to, by rozwinąć poznanie prawdziwe czyli takie, gdy umysł nie zasypia, nie wspomina, nie fantazjuje, ani nie prowadzi błędnych analiz. Tym samym chcemy nauczyć się świadomie rozróżniać poszczególne stany umysłu tak, by nasza percepcja była jak najczystsza, by być w jak najlepszym kontakcie z poznawanym przedmiotem, w kontakcie ze sobą i otaczającą rzeczywistością.
Właśnie ten stan podwyższonej uwagi, bycia tu i teraz, bycia obecnym, bycia w teraźniejszości, gdy umysł jest cichy, uważny i spokojny nazywamy uważnością.
Oczywiście każdy z nas, mniej lub bardziej świadomie, korzysta z tej umiejętności umysłu. Wykorzystujemy ją w szkołach, niezbędna jest nam do rozwijania nowych umiejętności, do tworzenia nowych relacji z otoczeniem. Dobre opanowanie tej umiejętności pozwala reagować ze świeżym i jasnym umysłem, spontanicznie i adekwatnie do zmieniających się okoliczności. Ale ponieważ nasze życie w większości jest poukładane i bezpieczne to najczęściej korzystamy z umysłu automatycznego, czyli włączmy tak zwanego autopilota. W efekcie nazbyt często wpadamy w rutynę i znużenie własnymi myślami i przeżyciami.
Sztuka uważności polega na tym by zachować czujny, spokojny, opanowany umysł nie tylko w sytuacjach podwyższonego ryzyka, takich jak sytuacje ekstremalne, na przykład szybka jazda, skoki z wysokości, itp. Praktyka uważności uczy nas być obecnym i uważnym w każdym momencie naszego świadomego życia, w relacjach z ludźmi, w pracy, także w sytuacjach trudnych i stresowych. Wtedy nawet najprostsze czynności potrafią nas pochłonąć i dać nam olbrzymią przyjemność.
Uważność rozwija także wrażliwość, ale nie tę neurotyczną – skoncentrowaną na sobie – przeciwnie, rozwija wrażliwość na innych, na otoczenie, na przyrodę. Dzięki temu coraz wyraźniej postrzegamy siebie jako element większych całości. Coraz łatwiej funkcjonujemy w relacjach z otoczeniem, czy to w rodzinie, wśród przyjaciół, w pracy.
W uważności najpiękniejsze jest to, że jest z nami zawsze i wszędzie. W ten sposób rozwijamy nasze wyższe ja, tę naturalną część nas, która jest otwarta, altruistyczna, nastawiona na wspólnotowość, samo-poznawanie, uczenie się siebie w relacji z innymi, także z przyrodą. Tym samym nasz zachodni indywidualizm, staje się coraz mniej dokuczliwy i coraz mniej czujemy się wyobcowani z otoczenia Uczymy się rozluźniać swoje sztywne ja.
Dzięki byciu uważnym coraz rzadziej ulegamy iluzji, że należy gdzieś gonić, czegoś poszukiwać, czy o coś walczyć, by być szczęśliwym. Bardziej doceniamy to co mamy, gdzie jesteśmy, co nas otacza. Zaczyna nas cieszyć sama drogą, a nie tylko dążenie do iluzorycznych celów. Tym samym świat wokół staje się coraz ciekawszy i coraz bardziej inspirujący, a każda chwila, każda interakcja, każde doświadczenie jest unikalne i cenne. W uważności, rodzi się głód poznania, wiedzy, doświadczania, smakowania, rozwoju, kształcenia. Gdy umysł jest otwarty, możemy zrealizować wszystko co zamierzamy.
W końcu odkrywamy, że życie toczy się jedynie w teraźniejszości i wystarczy je zaakceptować w całej jego różnorodności i nieprzewidywalności. W ten sposób całe nasze życie, każda jego chwila, każdy wdech i wydech są Medytacją.
Skoro już tu jesteś...
...mamy do Ciebie prośbę. Coraz więcej osób czyta artykuły na portalu Bosonamacie.pl, znajduje tu także informacje o ciekawych warsztatach i wyjazdach.
Nasz portal działa na zasadach non-profit, nie jest firmą, ale efektem pracy i zaangażowania grupy pasjonatów.
Chcemy, by nasz portal pozostał otwarty dla wszystkich czytelników, bez konieczności wprowadzania opłat za dostęp do treści.
Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą. Wesprzyj nas na Patronite! Nawet symboliczne 10 złotych miesięcznie pomoże nam tworzyć wartościowe treści i rozwijać portal.
Jeśli nasz artykuł był dla Ciebie pomocny, ciekawy lub po prostu lubisz to, co robimy – kliknij logo poniżej i dołącz do grona naszych patronów.
Każde wsparcie ma znaczenie. Dzięki Tobie możemy działać dalej!
Dziękujemy!