
Z życia joginki: Małgorzata Pieczyńska
Znakomita aktorka i ambasadorka Dnia Jogi w Polsce, Małgorzata Pieczyńska, opowiada jak joga wpłynęła na jej życie i przekonuje, że każda chwila jest odpowiednia, aby samemu spróbować.
Jak zaczęła się Twoja przygoda z jogą?
Całe życie coś ćwiczyłam. Począwszy od gimnastyki akrobatycznej i skoków do wody, wszystko co tylko się dało. Od dziecka aktywność fizyczna była wpisana w mój życiorys. W wieku dorosłym stwierdziłam, ze idealnym dla mnie ruchem jest callanetics, byłam w tym na tyle dobra, że ćwiczyłam sama w domu. Gimnastyka ta naturalnie rzeźbiła sylwetkę i była świetna na tamten czas. W tej chwili wyparta została przez pilates. Moja przyjezdna przyjaciółka z Ameryki powiedziała mi raz „masz taką fajną szkołę jogi blisko na Foksal, to przejdź się ze mną na zajęcia”. Na początku ją wyśmiałam, pomyślałam sobie: „Joga. Siedzą po turecku, palą kadzidła, śpiewają sobie OM” tak mi się to kojarzyło 9 lat temu. Wtedy sobie pomyślałam, że to za bardzo „uduchowione”, nie dla mnie, ale poszłam z nią. To były zajęcia dla początkujących, wydawało mi się, że wszystko robię świetnie, bo byłam bardzo rozciągnięta i sprawna, szpagaty i inne trudne pozycje to był mój żywioł, nie czułam wtedy nic nadzwyczajnego, natomiast następnego dnia rano zupełnie inaczej poczułam swoje ciało. Wiedziałam, że coś się stało. Po prostu wiedziałam od tego momentu, że stało się coś dziwnego, bo to nie był żaden ból, ani zakwasy, tylko że poruszyłam w ciele, w kręgosłupie, takie rzeczy których nie ruszałam od lat, a przecież ćwiczę całe życie. Na drugie zajęcia poszłam już następnego dnia, sprawdzić co to jest. Od tego momentu chodzę na jogę codziennie. Zrozumiałam, że w ciele dzieje się coś, czego się nie spodziewałam i bardzo szybko się w to wkręciłam, potem była majówka z jogą w Niechorzu i nauczycielka Joanna Jedynak zaproponowała mi żebym pojechała. Tam praktykowało się 6 godzin dziennie, do tego pranayama, kąpiele w dźwięku tybetańskich gongów, dieta wegetariańska inspirowana kuchnią indyjską…Cudnie.
Jakie według Ciebie korzyści wypływają z praktyki jogi?
Szybkim odkryciem dla mnie było to, że joga nie jest tylko gimnastyką, ani czymś co ma służyć rzeźbieniu sylwetki czy budowaniu tężyzny fizycznej. Joga to spójny system, który może prowadzić do zdrowia fizycznego, psychicznego i szczęścia. System, w który jest wpisana dbałość o ciało i fizyczną formę. Prawidłowo wykonana asana jest wypełniona oddechem i świadomością umysłu, także już sama asana może być pozycją medytacyjną. Samo zmaganie się z ciałem w asanie jest przygotowaniem do osiągnięcia zdrowia fizycznego. Dogłębne ukrwienie i dotlenienie ciała oraz wzmacnianie mięśni pomaga na co dzień w utrzymaniu prostego kręgosłupa, symetrii, wszystkich stawów sprężystych, a mięśni długich i silnych. To zupełnie niezwykłe, tego się nie spotyka w żadnej innej gimnastyce tak kompleksowo. Dociera się do wszystkich fragmentów ciała, a nie tylko do wybranych partii mięśni, bez refleksji co się naprawdę dzieje z naszymi bicepsami, tricepsami, kolanami i stawami skokowymi, kiedy ze słuchawkami na uszach, zaatakowani głośną muzyką „pakujemy” na siłowni. Joga uaktywnia mięśnie głębokie, dotyka nerek, wątroby, serca, grzbietu stopy i śródstopia, stopę zewnętrzną- szczegółów, które stają się świadomie ukrwione i silne, co jest niespotykane moim zdaniem w żadnym innym ruchu. W jodze stosunek do wysiłku fizycznego, do reakcji ciała, dotlenienia, oddechu jest pełen uwagi, dzięki czemu nie zrobimy sobie krzywdy, a wręcz przeciwnie, możemy mieć bardzo dużo nadspodziewanych korzyści. Na zajęciach nikt nikogo nie indoktrynuje, nikt nikomu za dużo nie opowiada. Ciekawość trzeba odkryć w sobie samemu. Uważam, że jest to automatyczne i proste dla niektórych, wystarczy że słuchają np. poleceń w sanskrycie i mają ochotę sięgnąć głębiej, poczytać i zapytać nauczyciela i samego siebie czym może być joga w życiu- nie tylko gimnastyką korekcyjną.
Jaki jest Twój ulubiony styl w jodze?
Metoda B.K.S Iyengara! Bardzo często chodzę na Iyengara na Foksal w Warszawie, a na Bikram kiedy jestem w Szwecji. Bikram jest niezwykłą kompilacją 26 tych samych asan w tej samej kolejności, u Iyengara są setki asan i jest to dla mnie dużo ciekawsze. Asany z Bikram są znakomicie ułożone, wyważone i zbalansowane. To wyczerpujący, ale fantastyczny detoks, którego żaden inny styl jogi nie zaproponuje, bo to dzięki wysokiej temperaturze i wilgotności pocimy się i oczyszczamy. Uważam, że ten detoks jest korzystny i dla mnie stanowi on świetne uzupełnienie. Tak naprawdę wszystkie rodzaje jogi zmierzają do tego, żeby dać nam zdrowie i spokój.
Dlaczego warto rozpowszechniać wiedzę o jodze w Polsce?
Jak pomyślimy ile nakładu wymaga dbanie o ciało fizyczne w innych dziedzinach, np. w jeździe na nartach, ile kosztuje sprzęt narciarski, wyjazd, karta zjazdowa. Niesamowicie ograniczony, elitarny sport, podobnie jak tenis- koszty rakiety, kortu, nauczyciela. Jest mnóstwo sportów, które z powodów ekonomicznych są elitarne. W jodze nie potrzeba niczego, można zadbać o ciało i dać dużo ciekawszą propozycję niż każda inna dyscyplina, a nic nie jest do tego potrzebne, tylko mata, którą w ośrodkach można wypożyczyć lub kupić jedną raz na wiele lat, a czasem całe życie. Nie potrzeba żadnych sportowych ubrań, nikt nie zwraca uwagi na strój, nie ma żadnego standardu. Uważam również, że dostępność w sensie ekonomicznym jest ogromna, nie ma żadnych granic, status ekonomiczny nie dyskwalifikuje nikogo, w każdym wieku można zacząć, są grupy dla seniorów, a np. narty to sport z wiekiem ryzykowny. Joga jest odpowiednia dla wszystkich niezależnie od płci, wyznania, poglądów politycznych, koloru skóry czy statusu ekonomicznego. Każdy moment na jej rozpoczęcie jest dobry, najlepszy jest ten tu i teraz, już. Nie trzeba tego odkładać i czekać na specjalną okazję, pogodę, zbieg okoliczności, właśnie dzisiaj jest odpowiedni moment.
Czy joga w jakiś sposób wpłynęła na Twoje życie zawodowe?
Uważam, że bardzo. Pogłębiłam dzięki niej umiejętność koncentracji i relaksacji, moje życie zawodowe wiąże się często z niesamowitym stresem. Teraz jestem po premierze, na ostatnich nogach, ale widzę różnicę pomiędzy moją umiejętnością radzenia sobie z napięciem w tej chwili, a kiedyś- łatwiej zbieram się w garść i wydaje mi się, że z wiekiem mam zupełnie odwrotną reakcję na zdenerwowanie, niż moi rówieśnicy, zauważyłam, ze moje ciało nie degraduje się, a z latami jest sprawniejsze, zwinniejsze, szczuplejsze, fajniejsze. Nie wiem co to będzie za 20 lat (śmiech). Joga proponuje różne ćwiczenia relaksacyjne i koi stargane nerwy w trakcie próby i premiery w sposób naturalny. Joga może proponować specyficzna dietę i rezygnację z używek, pomaga znaleźć prawdziwe rozwiązania na problemy w sobie samym. To zwrócenie się do środka oddechem i mentalnością może w jakimś momencie prowadzić do tego, że zdamy sobie sprawę, czym jest życiowe szczęście. Szczęście przychodzące z zewnątrz jest oczywiście mile widziane i warto czasem wypełnić kupon Totolotka, ale czy można serio liczyć na wygrany milion? A jeśli będziemy schorowani, zestresowani, przegrani życiowo, to czy ten milion nas uszczęśliwi? Bezcenne jest odkrycie, że szczęście to stan umysłu i sami możemy je wygenerować, również bez wygranej w Totka. Mieć poczucie szczęścia w sobie, na co dzień, niezależnie od okoliczności. Joga daje szanse na to osobiste odkrycie, że mój świat wewnętrzny może być całym światem i szukanie szczęścia nie będzie polegało na gonitwie za rzeczami materialnymi, ale będzie to poszukiwanie poczucia szczęścia w sobie. Wtedy można zaoferować swoim bliskim i otoczeniu siebie ciekawego i harmonijnego, niezależnie od tego ile akurat ma się pieniędzy w kieszeni i jakim samochodem się jeździ i w jakim domu się mieszka. Okaże się być może, że zwykłe śniadanie z kimś bliskim, spacer, słońce, sprawność fizyczna itp. dają radość życia. Wydaje mi się, że joga jest jedną z dróg, które mogą do tego prowadzić.
Masz jakieś porady dla osób zaczynających swoją przygodę z jogą?
Żeby tego nie odkładać. Pójść do szkoły jogi i spróbować dzisiaj i żeby założyć sobie przynajmniej miesiąc na tę przygodę, żeby nie zniechęcić się, podarować sobie czas i uwagę i zobaczyć, czy dzieje się coś ciekawego. Jak nie, to nie, nic na siłę. Wydaje mi się, że do każdego to przychodzi samo, ale jest to spójny system i warto spróbować. Nowy krąg znajomych to też jest coś. Wcześniej był zamknięty, ograniczony do świata aktorskiego i nagle w tym moim jogińskim świecie pojawili się tak zwani cywile i okazali się być bardzo fajnymi, ciekawymi ludźmi. Poznałam kilkanaście osób, które uważam za ważne dla mnie. Nie miałabym szans, gdybym nigdy nie wyszła poza swoje otoczenie. Gotowość do zmiany, to też jest joga.
Redakcja portalu Boso Na Macie dziękuje za rozmowę.
Skoro już tu jesteś...
...mamy do Ciebie prośbę. Coraz więcej osób czyta artykuły na portalu Bosonamacie.pl, znajduje tu także informacje o ciekawych warsztatach i wyjazdach.
Nasz portal działa na zasadach non-profit, nie jest firmą, ale efektem pracy i zaangażowania grupy pasjonatów.
Chcemy, by nasz portal pozostał otwarty dla wszystkich czytelników, bez konieczności wprowadzania opłat za dostęp do treści.
Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą. Wesprzyj nas na Patronite! Nawet symboliczne 10 złotych miesięcznie pomoże nam tworzyć wartościowe treści i rozwijać portal.
Jeśli nasz artykuł był dla Ciebie pomocny, ciekawy lub po prostu lubisz to, co robimy – kliknij logo poniżej i dołącz do grona naszych patronów.
Każde wsparcie ma znaczenie. Dzięki Tobie możemy działać dalej!
Dziękujemy!