Odrobina pokory na co dzień
11/10/2017
Uczenie się jest lekcją pokory. Nie tylko uczenie się jogi, ale jogi także. Kiedy robimy coś po raz pierwszy, niepewnie, jeszcze bez wiary, że jest to możliwe, musimy otworzyć się na to, że nie wszystko umiemy, że nie jesteśmy tak silni lub/i elastyczni, jak nam się wydawało. Nawet kiedy robimy coś nowego po raz trzeci czy pięćdziesiąty trzeci zawsze okazać się może, że nie wszystko pójdzie po naszej myśli, że jest jeszcze coś, co nie do końca rozumiemy czy czujemy. Kiedy uczymy się, jesteśmy trochę, jak niezapisana do końca tablica, niedokończona opowieść i musimy to z pokorą właśnie zaakceptować, co łatwe nie jest. Drażni to nasze ego, które przecież nieustannie słodko nuci nam do ucha, że jesteśmy tacy wyjątkowi, wspaniali, skończeni i najlepsi – jeśli nie na świecie, to przynajmniej w Europie Środkowej i na Bałkanach. Tymczasem proces nauki, choć czasem daje nowe umiejętności i pozwala odrobinę zmniejszyć ogrom ignorancji, uświadamia boleśnie, jak wiele jeszcze nie potrafimy i sprowadza nasze ego do parteru. Nie bez powodu mówi się, że to, jak bardzo jest ciemno widać dobrze dopiero, gdy zapali się świecę.
Bez pokory nie ma także szans na prawdziwą naukę. Jeśli jesteśmy doskonali i wiemy wszystko, nie otworzymy się na nowe doświadczenia i nowe wyzwania, bo i po co mielibyśmy się na nie otwierać? Ktoś, komu wydaje się, że jest już wystarczająco zaawansowany, tylko udaje, że słucha. Ktoś, kto posiadł całą wiedzę, nie zadaje pytań, bo przecież zna już wszystkie odpowiedzi. Ktoś kto wszystko osiągnął, pozoruje tylko, że coś robi. Tymczasem „Nie wiem” to jedyne hasło do Wifi, które pozwala na połączenie się ze wszystkimi zasobami – nie tylko Internetu. Podobno Izaak Newton twierdził, że czuje się czasem, jak chłopiec spacerujący po plaży, który od czasu do czasu znajdzie jakiś ciekawy kamień czy oryginalną muszlę, ale cały czas ma wrażenie, że obok szumi potężny ocean niezgłębionej przez niego wiedzy. W jodze często osoby bardzo zaawansowane, o wieloletniej praktyce, mówią, że im dłużej praktykują, tym bardziej czują się uczniami na początku swojej drogi. Lubię z takimi osobami rozmawiać znacznie bardziej niż z tymi, którzy mają szybką odpowiedź na każde pytanie.
Otwartość na proces uczenia się i związana z tym pokora mają pewną ciekawą właściwość: ułatwiają pielęgnowanie młodości ducha. Bo młodość ducha nie jest wyznaczana metryką, ale otwartością, ciekawością i akceptacją dla faktu, że ciągle się jeszcze stajemy – czyli pokorą właśnie. Może dlatego niektórzy, metrykalnie mocno dojrzali nauczyciele jogi wydają się mentalnie młodsi niż ich rówieśnicy pracujący w finansach, handlu czy nieruchomościach. Może coś w tym jest. W końcu jeśli przestaniemy się uczyć, możemy tylko położyć się w kąciku i wyszeptać cichutko: „czas umierać”. Tylko tego chyba także trzeba się będzie jakoś nauczyć…

Marek Łaskawiec
marek@bosonamacie.plZ wykształcenia filolog i filozof, miłośnik podróży, dobrego jedzenia i smakowania różnych kultur. Praktykuje i uczy Ashtanga Jogi. Marek jest autorem edukacyjnej gry planszowej Yogaloka (www.yogaloka.pl) oraz współtwórcą portalu Omline (www.omline.expert). Na Bosonamacie.pl prowadzi blog "Pies z głową w bok".