Komu potrzebna joga?
30/11/2016
Gdyby jakiś dociekliwy Marsjanin (a Marsjanie są ponoć wyjątkowo dociekliwi), chciał odpowiedzieć na pytanie „Komu potrzebna jest najbardziej joga”, nie miałby specjalnie trudnego zadania. Po wizycie w kilku tysiącach szkół jogi w Stanach i Europie (dla Marsjan, posiadających zdolność bilokacji, to łatwizna) i po przejrzeniu mediów społecznościowych doszedłby niechybnie do wniosku, że joga potrzebna jest najbardziej młodym, szczupłym, wysportowanym kobietom.
„Acha” – powiedziałby Marsjanin. „Teraz już wiem. To właśnie te młódki (wybaczmy kosmicie nieco poufały język) potrzebują szczególnie elastyczności i siły, jaką dają jogiczne asany. To właśnie one muszą pozbyć się z organizmu całej masy trucizn, nie mówiąc już o nadmiarze kilogramów. To one mają jakiś mega-galaktyczny problem z bólem mięśni i stawów, koncentracją, brakiem energii i codziennym stresem. To te bidulki właśnie szczególnie potrzebują rozwinąć współodczuwanie i empatię i pokonać depresje poprzez wzbudzenie w sobie pozytywnego nastawienia do świata i innych ludzi.”
Potem Marsjanin zamyśliłby się nieco (a Marsjanie bywają całkiem refleksyjni), aż między czółkami na jego zielonym czole pojawiłyby się dwie głębokie bruzdy. „To jak z tym wszystkim radzą sobie pozostali Ziemianie?” – zapytałby głośno, aż pytanie to wprawiłoby w niepokojącą wibrację międzyplanetarną pustkę. Co byłoby dalej? Trudno powiedzieć. Może Marsjanin doszedłby do wniosku, że najwyraźniej kobiety po 40-stce z dwójką dzieci są tak gibkie, sprawne i odstresowane, że nie potrzebują jogi? Może założyłby, że młodzi mężczyźni z natury rzeczy są niebywale wprost empatyczni oraz przepełnieni wewnętrznym, niebiańskim prawie spokojem? Może wydedukowałby, że facetom po 40-stce wystarczy, jak pójdą na wódkę albo kupią sobie motocykl albo zmienią żonę na młodszą, aby zniknęły wszelkie powody do depresji, zaś długoletnim pracownikom korporacji na wysokich stanowiskach pozytywnej energii dostarcza codzienne siedzenie za biurkiem do wieczora i firmowe spotkania integracyjne?
A może po prostu nasz Marsjanin skonkludowałby, że tych Ziemian to nijak zrozumieć się nie da i chyba już lepiej wracać do domu?

Marek Łaskawiec
marek@bosonamacie.plZ wykształcenia filolog i filozof, miłośnik podróży, dobrego jedzenia i smakowania różnych kultur. Praktykuje i uczy Ashtanga Jogi. Marek jest autorem edukacyjnej gry planszowej Yogaloka (www.yogaloka.pl) oraz współtwórcą portalu Omline (www.omline.expert). Na Bosonamacie.pl prowadzi blog "Pies z głową w bok".