Joga uczy elastyczności
21/03/2017
Niedawno rozmawiałem ze znajomym, który rozważa rozpoczęcie praktyki jogi. Rozważa chyba bardzo wnikliwie i poważnie, bo już od wielu lat. Oczywiście, jak to zwykle w takich przypadkach bywa, na przeszkodzie stanęły mu bardzo istotne okoliczności.
Po pierwsze, nigdy nie praktykował jogi. Trzeba przyznać, że to przeszkoda poważna. O wiele łatwiej jest bowiem zacząć praktykować jogę, kiedy się już to kiedyś robiło. Podobnie jest zresztą np. z pływaniem, jazdą na rowerze, lepieniem pierogów i seksem. Po drugie, nie był pewny, czy da radę. Oczywiście, przyznałem mu rację. W przeciwieństwie do lotów w kosmos, wspinaczki zimą na K2 i skoku ze spadochronem z 3 tysięcy metrów, joga jest zajęciem niebezpiecznym i faktycznie może wiązać się z poważnymi wyzwaniami. Na przykład może się okazać, że osoba ćwicząca obok nas, stojąc na prostych kolanach, jest w stanie musnąć matę opuszkami palców, podczas gdy nasze palce dyndają sobie bezwładnie, bezskutecznie próbując taki bliski kontakt z matą nawiązać. Po trzecie, nie wiedział, czy joga jest dla niego. Tu także musiałem ulec żelaznej logice tego wywodu. Trudno przecież autorytatywnie stwierdzić, czy joga jest dla nas, kiedy jej jeszcze nie popróbowaliśmy.
Wielką zaletą praktykowania jogi jest to, że praktycznie od samego początku, bardzo skutecznie wypycha nas poza strefę komfortu. Na początek, jesteśmy w zupełnie nowej sytuacji. Wokół nas praktykują ludzie, których nie znamy, a my jesteśmy tylko jedną z osób w grupie, a w grupie tej możemy wcale nie być najlepsi, najmłodsi, najpiękniejsi, itd. Dodatkowo praktykujemy te same asany, co inni. Oczywiście, nie zawsze praktykujemy je w tej samej kolejności i tak samo. Jednak – nawet jeżeli praktykujemy pozycje uproszczone, czy używamy rozmaitych pomocy – nikt nie wymyśla specjalnych asan tylko dla nas. Wszystko to stawia dyskretny znak zapytania przed naszym przekonaniem o własnej wyjątkowości. Dodatkowo, musimy także w obecności innych otworzyć się na trochę nowy świat – nowe pojęcia i inny sposób myślenia. Pewne rzeczy musimy na początek przyjąć na wiarę, zaakceptować, że tak już pewnie jest i nie kwestionować wszystkiego, co wydaje się nowe i dziwne. Jak każde żeglowanie po nieznanych wodach wymaga to odrobiny pokory, także tej intelektualnej. Wreszcie, musimy, wystawieni na widok publiczny, spotkać nasze wyobrażenie o własnym ciele z rzeczywistością i – być może po raz pierwszy – przyznać samemu sobie, że „Houston, we have a problem”. To wszystko może być nawet początkowo trudniejsze niż poprawne wykonanie powitania słońca, czy skłonu z dotknięciem palców stóp.
Częścią doświadczenia jogi jest świadome, spokojne obcowanie z rzeczywistością – taką jaka ona jest, także tą poza strefą naszego komfortu. Właściwie sam fakt, że weszliśmy na matę i zrobiliśmy to niejako publicznie uczy elastyczności, zanim jeszcze wykonaliśmy pierwsze w życiu powitanie słońca.
A mój znajomy? Ciągle się zastanawia. Pewnie nie jest jeszcze dość elastyczny.

Marek Łaskawiec
marek@bosonamacie.plZ wykształcenia filolog i filozof, miłośnik podróży, dobrego jedzenia i smakowania różnych kultur. Praktykuje i uczy Ashtanga Jogi. Marek jest autorem edukacyjnej gry planszowej Yogaloka (www.yogaloka.pl) oraz współtwórcą portalu Omline (www.omline.expert). Na Bosonamacie.pl prowadzi blog "Pies z głową w bok".