Joga w rezerwacie buków
7/12/2016
Podobno, gdy na afrykańskich sawannach żyrafy zaczynają skubać gałązki akacji, drzewa bronią się uaktywniając związki chemiczne, które zmieniają smak liści na niezbyt żyrafom przypadający do gustu. Co więcej, podskubywane drzewa jednocześnie wysyłają w powietrze związki, które niesione przez wiatr ostrzegają inne akacje, że długoszyje żarłoki kręcą się w pobliżu, a więc warto zawczasu zmienić smak własnych liści. Tak przynajmniej pisze Peter Wohlleben w swojej znakomitej książce „Sekretne życie drzew”.
A więc drzewa komunikują się. Szczególnie drzewa rosnące dziko, w puszczach i rezerwatach, gdzie skomplikowanej plątaniny gałęzi, poprzerastanych grzybnią korzeni i wielopokoleniowej, wielogatunkowej mieszanki roślin nie próbuje uporządkować uzbrojona w siekierę i piłę ręka leśnika. Coś w tym chyba jest. Kiedy jeszcze dzieci chciały jeździć z nami na rowerowe wycieczki, wyprawialiśmy się czasem do zlokalizowanego nieopodal bukowego rezerwatu. Może rezerwatem nazywany był ten bukowy zagajnik trochę na wyrost, bo zgubić się w nim było nie sposób, ale zawsze był on namiastką prawdziwego lasu. Bo kiedyś, dawno temu, zanim ludzie zaczęli las uprawiać (jak ziemniaki) i sadzić równe rzędy równie smętnych sosen, tak wyglądał pewnie prawdziwy las. Kiedy stanęło się mocno na ziemi w tym bukowym rezerwacie, czuć było subtelnie tętniący życiem bezruch strzelistych pni.
Są takie dni, kiedy wychodzimy z sali po zajęciach jogi i czujemy, że to była praktyka wyjątkowa. „Ale dzisiaj była energia” – mówi ktoś w szatni po praktyce i wszyscy nagle zdajemy sprawę, że mamy bardzo podobne odczucia. Każdy z osobna przypisywał je może akurat swojej osobistej dyspozycji danego dnia – np. temu, że udało się wyjątkowo synchronizować ruch ciała z oddechem. Ale kiedy razem zaczynamy o tym rozmawiać, okazuje się, że każdy z nas ma to wrażenie, że „… dzisiaj była moc”.
Skąd się to bierze? Naukowo pewnie tego jeszcze nikt nie zbadał. Może to zasługa charyzmatycznego nauczyciela? Może mobilizujemy się wzajemnie, ćwicząc w grupie? A może w jakiś nienazwany, niewypowiedziany sposób, komunikujemy się ze sobą, przekazując sobie energię w rezerwacie naszej shali? W końcu dlaczego nie? Skoro drzewa to potrafią …
Marek Łaskawiec
marek@bosonamacie.plZ wykształcenia filolog i filozof, miłośnik podróży, dobrego jedzenia i smakowania różnych kultur. Praktykuje i uczy Ashtanga Jogi. Marek jest autorem edukacyjnej gry planszowej Yogaloka (www.yogaloka.pl) oraz współtwórcą portalu Omline (www.omline.expert). Na Bosonamacie.pl prowadzi blog "Pies z głową w bok".