Joga a pewność siebie
19/09/2018
Istnieje dosyć powszechne przekonanie, że regularna praktyka jogi dodaje pewności siebie. Podobno szczególnie daje się to zaobserwować w przypadku osób, które z natury są nieco wycofane w kontaktach z innymi ludźmi albo w życiu prywatnym lub zawodowym mają często do czynienia z osobnikami dominującymi. Nie ma co ukrywać, że z racji uwarunkowań kulturowych i społecznych negatywne doświadczenia tym zakresie w większym stopniu będą miały kobiety niż mężczyźni. Przemiana, jaka dokonuje się za sprawą jogicznej praktyki ma polegać na zwiększeniu asertywności w kontaktach ze światem oraz odczuciu wewnętrznej „mocy” lub większej sprawczości, które w naturalny sposób zwiększają pewność siebie.
Taka zależność między praktyką jogi a zwiększoną pewnością siebie daje się w miarę łatwo uzasadnić. Samo rozpoczęcie regularnej praktyki wymaga nie tylko podjęcia decyzji, przełamania początkowych oporów, ale także wiąże się z pewną dyscypliną i samokontrolą. W końcu trzeba wstać te półtorej godziny wcześniej, żeby rozwinąć rano matę albo wygospodarować czas między pracą a powrotem do domu. Trzeba także uważać na ilość i rodzaj jedzonych posiłków, bo ciężki i niezdrowy sposób odżywiania będzie przeszkadzał w wykonywaniu asan. Już więc samo rozpoczęcie praktyki i wytrwanie w tym postanowieniu może dać większe poczucie sprawczości i radość z bycia panią/panem własnych decyzji.
Na tym jednak nie koniec. Po kilku tygodniach czy miesiącach praktyki asan przekonujemy się, że to, co wydawało się jedynie niedościgłym, cyrkowym niemal wyczynem, staje się dla nas krok po kroku coraz bardziej dostępne. Zaczynamy obserwować postęp w naszej praktyce i dostrzegać zależności między asanami. Stają się one czymś w rodzaju drabiny, w której jedna, opanowana już pozycja pozwala na przymierzenie się do kolejnej, tej tylko pozornie niedostępnej i kosmicznie trudnej. Czasem ten postęp jest szybszy, czasem wolniejszy, bo zależy od wielu czynników – naszego wieku, genów, historii naszej wcześniejszej aktywności lub jej braku, urazów, psychiki, itd. Jednak niezależnie od tego, w jakim tempie opanowujemy kolejnej pozycje, zaczynamy zauważać, że nasze ciało przyzwyczaja się do wysiłku, nabiera siły, elastyczności i energii, nasz umysł zaś staje się spokojniejszy i łatwiej nam radzić sobie ze stresem.
Po jakimś czasie zdajemy sobie sprawę, że następuje w nas trwała zmiana. Nie tylko taka, że potrafimy zrobić coś, co większość naszych znajomych uznaje za niemożliwe albo że uświadamiamy sobie, że inne osoby, które wydawały nam się lepsze, pewniejsze siebie i obdarzone jakąś „mocą”, na macie wcale nie radzą sobie lepiej od nas. Zmiana ta polega bardziej na poczuciu jakiejś wewnętrznej siły oraz spokoju, które daje nam joga i dzięki którym wiemy, że możemy sobie poradzić z dominującym szefem czy partnerem oraz z wieloma innymi wyzwaniami codzienności. Trochę tak, jakby nasza sprawczość na macie przekładała się na większą sprawczość w życiu.
W tym kontekście intrygująco wyglądają wyniki badań prowadzone przez Harvard Business School (HBS) nad wpływem komunikacji niewerbalnej na nasze zachowanie i na to kim jesteśmy (cały wykład na ten temat – tutaj). Jest dosyć powszechną wiedzą, że podczas komunikacji z innymi osobami większość informacji pozyskujemy z obserwacji zachowania naszych rozmówców i czytania wysyłanych przez nich komunikatów niewerbalnych. HBS postanowiło przeprowadzić jednak badania nad tym, jak nasza mowa ciała wpływa na naszą własną osobowość. Badane osoby podzielono na dwie grupy, z których pierwszej kazano przez kilkanaście minut przyjmować mowę ciała charakterystyczną dla liderów, ludzi pewnych siebie, czyli tzw. „osób alfa”. Druga grupa z kolei poddana została treningowi mowy ciała osób podporządkowanych, wycofanych, biernych. Następnie obie grupy musiały odbyć bardzo stresujący wywiad o pracę. Okazało się, że grupa pierwsza nie tylko lepiej wypadła podczas wywiadu, ale w wyniku krótkiego treningu asertywnej mowy ciała zauważalnie podniósł się ich poziom testosteronu, który m.in. odpowiada za większe poczucie pewności siebie. W przypadku grupy drugiej, zaobserwowano natomiast znaczący wzrost poziomu kortyzolu – czyli hormonu stresu.
Jeżeli faktycznie tak jest, że nasza mowa ciała (a więc gesty, wyraz twarzy, pozycja ciała) ma wpływ na naszą osobowość, może to również tłumaczyć, dlaczego joga dodaje nam pewności siebie. Podczas praktyki przyjmujemy przecież wiele pozycji, które są typowymi pozycjami „mocy”. Prostujemy plecy, otwieramy klatkę piersiową, unosimy ramiona do góry jakby w geście zwycięscy, pewnie zajmujemy przestrzeń. Tego typy gesty i ułożenie ciała charakteryzują właśnie liderów, ludzi sukcesu, osobników typu alfa. Jeżeli kilkunastominutowy trening w eksperymencie HBS był w stanie wpłynąć na większą pewność siebie i poziom hormonów badanych osób, jaki wpływ na naszą osobowość może mieć na przykład kilkumiesięczna, codzienna praktyki jogi?
Oczywiście, celem badań HBS było znalezienie sposobu, w jaki można pomóc przyszłym menadżerom (a zwłaszcza menadżerkom) w kształtowaniu swojej osobowości i odnoszeniu sukcesów w biznesie. Praktyka jogi tego typu celów sobie nie stawia. Ale jeżeli dzięki niej możemy poczuć większą wewnętrzną moc, pewnie możemy z tego efektu ubocznego korzystać. Od nas samych, naszych potrzeb i przekonań zależy czy pozyskaną w taki sposób pewność siebie wykorzystamy na macie, w biznesie czy w życiu prywatnym.

Marek Łaskawiec
marek@bosonamacie.plZ wykształcenia filolog i filozof, miłośnik podróży, dobrego jedzenia i smakowania różnych kultur. Praktykuje i uczy Ashtanga Jogi. Marek jest autorem edukacyjnej gry planszowej Yogaloka (www.yogaloka.pl) oraz współtwórcą portalu Omline (www.omline.expert). Na Bosonamacie.pl prowadzi blog "Pies z głową w bok".