Yoga mala
12/10/2017
Czasem lubię coś zmienić. Albo pokazać coś nowego. Zdarzyło mi się, że prowadząc zajęcia mówiłam o tym, że jednym ze źródeł cierpienia są nasze przywiązania. A potem kazałam, by każdy wziął swoją matę i przeniósł się w miejsce, gdzie jeszcze nigdy nie ćwiczył. Albo tam, gdzie było najmniej komfortowo.
Wczoraj na zajęciach Mysore zamiast praktyki własnej poczułam, aby zrobić Yoga malę, czyli 108 powitań słońca. Przyszło bardzo niewiele osób. Być może to ta pogoda, a być może taka praktyka budzi lęk. Pierwszy raz wykonałam ją w Indiach. W Rishikesh.
Zajęcia prowadził Amerykanin, który w trakcie czytał nam cytaty z Rilke’go. Na przykład, że całe nasze życie przygotowujemy się do tego, aby pokochać drugiego człowieka. Gdy odpoczywaliśmy w pozycji dziecka, podchodził i robił nam masaż.
Pamiętam też, że kiedyś w Polsce byłam na takim warsztacie jogi, gdzie przez 3 godziny robiliśmy powitania słońca. Pierwsza godzina – zupełny lajcik. W połowie drugiej żegnałam się z życiem… Prowadząca darła się przez megafon i myślę, że nie byłam jedyną osobą, która się jej bała. A potem nastąpił jakiś niesamowity przełomowy moment, gdzie coś się musiało uwolnić. Gdy kończyła się trzecia godzina Surya namaskar, czułam lekkość. I mogłam ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć…
Na Yoga malę przyszło niewiele osób. A te, które przyszły też w sumie chyba trochę się bały. Nawet ja czułam lekki lęk, bo jest jednak dość intensywna podróż. A chciałam ją odbyć razem z grupą, ćwicząc z nimi.
108 jest uważane za świętą liczbę. Na mojej mali (takim „różańcu”), którą kupiłam w Bodh Gai jest 108 koralików oraz jeden dodatkowy, dla guru. Jest 108 Upaniszad i tyle samo punktów marma na ludzkim ciele. W orszaku Sziwy jest 108 osób. Do tego dochodzą różne skomplikowane wyliczenia matematyczno-astrologiczne, których nie do końca rozumiem. Więc w przypadku 108 po prostu ufam tradycji, że jest to święta liczba i musi być ku temu jakiś powód.
Ćwiczyliśmy z sankalpą. Czyli taką intencją dla siebie lub kogoś innego, którą chcieliśmy zasilić energetycznie. I tego właśnie uczy nas joga. O tym mówi Kryszna do Arjuny przed wielką bitwą. Żeby w nasze działania wkładać nasze 100%. I zawierzać Boskości jeżeli chodzi o owoce naszych działań, o rezultat. Robię co w mojej mocy i niech się dzieje wola Twoja.
Ktoś wykonał połowę yoga mali i poczuł, że już wystarczy. Ktoś się pogubił i przestał liczyć, ktoś inny zrobił 108. Mi się nie udało. Doszłam do 80 i skończył się czas, za chwile były kolejne zajęcia. Ale wiem, że ćwiczyłam na 100%. I mam nadzieję, że cała energia życiowa wygenerowana w tej praktyce zasili moją sankalpę.

Ania Chomczyk
ania@bosonamacie.ple-mail: ania()bosonamacie.pl
Ćwiczę jogę od ponad 20 lat. Przez lata regularnie podróżowałam do Indii, aby poznawać ten niesamowity kraj oraz uczyć się jogi u źródła. Nadal kontynuuję moje jogiczne studia pod okiem najlepszych nauczycieli na świecie.
Studiowałam amerykanistykę na UW, a w 2016 r. na Uniwersytecie SWPS (kulturoznawstwo) obroniłam doktorat dotyczący jogi.
Pobieram lekcje klasycznego śpiewu Karnataki u Ranjini Koushik. Chętnie maluję i w styczniu 2021 r. zostałam certyfikowaną nauczycielką malarstwa intuicyjnego, Vedic art. Obecnie poszerzam moje kompetencje o terapię mięśni dna miednicy wg metody Bebo. Kocham Himalaje. Jestem mamą małego Felixa.
Joginka w podróży
Facebook: Joginka w podróży
Instagram: Joginka w podróży