Pozycja kota
24/01/2017
To, że płakałam na tym filmie, to nic wielkiego. Do przewidzenia. Płaczę na każdym filmie, na którym są zwierzęta. Im więcej zwierząt, tym więcej płaczę. Na „101 Dalmatyńczykach” zaczęłam już przy napisach początkowych, a skończyłam dopiero gdy zapalili światło. W filmie „Kot Bob i ja” kot jest jeden, więc płakałam mniej. Ale nie dlatego zdecydowałam się napisać jego recenzję na portalu, poświęconym jodze. Piszę, bo to film bardzo jogowy, choć nikt w nim nie ćwiczy asan. Pokazuje jednak świat z pozycji dachowca, a joga uczy nas wychodzenia w różne pozycje właśnie po to, żeby oglądać życie z różnych perspektyw. Poza tym jest oparty na faktach (moja przyjaciółka Ania z Londynu miała przyjemność głaskać Boba), a autentyczność to też coś, do czego każdy z nas prędzej czy później dojdzie podczas praktyki.
Wracając do tej pozycji kota (szacun dla operatora) naprawdę w filmie oglądamy świat z punktu widzenia rudego Boba, który sam sobie wybrał właściciela, stał się jego utrzymankiem, ale też przyjacielem, partnerem w biznesie, swatem i guru. Film pokazuje też świat z pozycji owego właściciela, Jamesa – uzależnionego od narkotyków chłopaka z gitarą, który odmówił życia po rozwodzie rodziców. Pokazuje też świat z pozycji jego kumpla-też-ćpuna, opiekunki socjalnej, i jego prawie-dziewczyny-Jamesa: weganki Betty która „nie je niczego, co rzuca cień” i chodzi na pikiety, żądające uwolnienia indyków na święta (to Londyn, gdzie indyki mają w Boże Narodzenie przechlapane).
Bardzo ciekawe te pozycje. Nie będę zdradzać więcej fabuły, żeby nie spojlować i nie będę też zdradzać wszystkich moich konkluzji. Żebyś miał(a) przestrzeń na własne. Powiem tylko o jednej: wytatuowana jest na nadgarstku Betty. „Live”. Czyli „żyj”. Nawet, gdy świat ci się podzieli na pół, heroina pogrzebie w mózgu, czyjś pies nasika na torbę, a tata nie stanie na wysokości zadania. Żyj. Po prostu. Nie chcę za wiele obiecywać, ale… jeśli zbierzesz się na odwagę i zaczniesz, świat pewnie znajdzie ci jakiegoś kota, który pomoże ci wytrwać w postanowieniu. Albo inną pozycję jogi, która doda ci odwagi.
Kot Bob i ja (A Street Cat Named Bob), 2016, reż: Roger Spottiswoode, grają: kot Bob, Luke Treadaway, Ruta Gedmintas i in., dystrybucja UIP. Jest też książka pod tym smym tytułem (już w sprzedaży), James Bowen, Nasza Księgarnia.

Agnieszka Passendorfer
aga.passendorfer@gmail.comPraktykuje i uczy w Yoga Republic. Kocha czytać i pisać. Autorka książek „13 lekcji jogi”, „10 lekcji jogi. Jamy i nijamy w codziennym życiu”, „13 lekcji miłości” i "Czakry". Współzałożycielka platformy
Omline.Expert. Stara się być dobrą mamą, partnerką, przyjaciółką, nauczycielką i uczennicą.