Na galowo
7/09/2017
W poniedziałek było rozpoczęcie roku szkolnego. Poszłam do szkoły. Z córką. Ciągle coś dziwnego mi się robi z żołądkiem, gdy jestem w szkole, choć nie muszę przecież teraz do żadnej chodzić. Najwyżej do szkoły jogi, ale też w sumie nie muszę. Nie muszę mieć białej bluzeczki i szkolnej apaszki. Nie muszę wstawać, gdy niosą sztandar, a przede wszystkim nie muszę nic zaliczać, zdawać i przekonywać nauczyciela, że mam inne priorytety niż jego przedmiot.
Już wiele myślałam sobie, że dobrze być taką nauczycielką, jaką jestem. Nie taką od chemii tylko od jogi. I to od jogi dla dorosłych. Na którą przychodzicie (chyba) z własnej woli. Nie każe wam żaden minister ani mama ani (raczej) szef. Uff. To o wiele łatwiejsza sytuacja niż pełna klasa ludzi, którzy nie podjęli decyzji, a więc i nie wzięli odpowiedzialności za swoją obecność na lekcji.
W jodze jest inaczej. Joga to inna szkoła. Szkoła, w której zabronione są klasówki i rywalizacja (choć niektórzy ją uprawiają). Szkoła, w której nie warto ściągać, bo każdy jest inny, na innym etapie procesu i z inną historią ciała a(le i tak niektórzy ściągają). Szkoła, w której wolno wagarować (choć nie warto). Szkoła, w której nauczyciel nie jest nieomylny (choć niektórzy, i nauczyciele, i uczniowie by chcieli). Szkoła, w której wolno być jednocześnie uczniem, a dwie godziny później nauczycielem. Fajna szkoła.
I takie mam dla ciebie życzenie noworoczne, z okazji Nowego Roku Szkolnego. Żeby żadna szkoła jogi nie robiła tego dziwnego w twoim brzuchu, co mi dzisiaj zrobiło gimnazjum mojej córki. Zapomnij na zawsze o traumach niezapowiedzianych kartkówek, niekompetentnych nauczycieli, list obecności i kibli śmierdzących papierosami. Weź sobie (do serca) z systemu edukacji tylko to, co najlepsze. Ciekawość. Radość poznawania nowych rzeczy. Relacje z innymi „uczniami”. I zielone szkoły. Zielone szkoły dla joginów powinny być obowiązkowe – tak mi przychodzi do głowy, gdy patrzę na ten deszcz za oknem. I świeżo po powrocie z Siódmego Lasu, gdzie taką zieloną szkołę prowadziłam. Choć wszyscy (łącznie ze mną) dużo się nauczyli, szkolny stres trzymał się od nas z daleka. I tego się trzymajmy.

Agnieszka Passendorfer
aga.passendorfer@gmail.comPraktykuje i uczy w Yoga Republic. Kocha czytać i pisać. Autorka książek „13 lekcji jogi”, „10 lekcji jogi. Jamy i nijamy w codziennym życiu”, „13 lekcji miłości” i "Czakry". Współzałożycielka platformy
Omline.Expert. Stara się być dobrą mamą, partnerką, przyjaciółką, nauczycielką i uczennicą.