Miejsca mocy
20/04/2017
Jest ich wiele i są rozrzucone po różnych zakątkach świata. Wydarzyły się tam różne dobre rzeczy – mieszkał jakiś święty lub święta, uzdrowiciel, ktoś się modlił lub medytował, ktoś się ukazał, została pochowana wyjątkowo dzielna dusza. Przebywanie lub medytacje w takich miejscach mogą być bardzo karmiące – o ile potrafimy umiejętnie z nich korzystać.
W nepalskim Pharping pod Kathmandu znajduje się jaskinia Guru Rinpocze, wielkiego VIII-wiecznego jogina, który sprowadził buddyzm z Indii do Tybetu. To był jeden z tych mistrzów, którzy posiedli mnóstwo siddhi, czyli magicznych mocy, na przykład potrafił latać, wyczarować źródło w miejscu, gdzie było ono potrzebne, walczył z demonami. A jego uczennica i partnerka, Yeshe Tsogyal wskrzesiła zmarłego. Do jaskini pielgrzymują Nepalczycy, Tybetańczycy i Buthańczycy – starzy, czerpiąc z tych miejsc, podczas gdy młodzi często zaglądają do środka jedynie na moment, robią sobie selfie i po sprawie.
A w Pashupatinath znajdziemy dwie jaskinki Tilopy i Naropy.
O tej ciekawej linii przekazu Pema Chodron pisze tak:
„Istnieje linia przekazu buddyzmu tybetańskiego nazywana „szkołą błędów” z uwagi na liczne w życiorysach mędrców tej szkoły przypadki zbaczania na manowce. Najpierw był Tilopa, człowiek wręcz szalony i nieokiełznany. Jego najsłynniejszym uczniem był Naropa. Ten miał nastawienie tak intelektualne, że aby dojrzeć do tego, by zacząć się przebudzać, potrzebował aż dwunastu lat, podczas których na rozmaite sposoby był dręczony i poddawany próbom przez swojego nauczyciela. Jego uczniem był Marpa, znany z nieokiełznanego temperamentu. Marpa często wpadał we wściekłość, wszczynał bójki, urągał ludziom. Do tego był pijakiem. Słynął też z niewiarygodnego uporu. Z kolei jego uczniem był Milarepa. On był mordercą. Uczniem Milarepy był Gampopa. Ponieważ wszystko przychodziło mu łatwo, Gampopa stał się nadzwyczaj pewny siebie. W przeddzień pierwszego spotkania z Gampopą, Milarepa powiedział do swoich uczniów: „Jutro przyjdzie tu ktoś kto ma zostać moim wybitnym uczniem. Na tego kto przyprowadzi go do mnie spłynie wielkie błogosławieństwo.” Pewna staruszka, która go zobaczyła, podbiegła do niego i rzekła „Milarepa powiedział, że przybędziesz i staniesz się jego wybitnym uczniem.” Gampopa pomyślał, że to musi znaczyć że jest z niego naprawdę nie byle kto. Ruszył dumnie, myśląc, że zostanie powitany z wszelkimi honorami. Tymczasem Milarepa kazał zaprowadzić go do jaskini, gdzie przez trzy tygodnie oczekiwał na spotkanie z mistrzem. Jeśli chodzi o jego ucznia, był nim pierwszy Karmapa. Wiemy o nim tylko tyle, że był wyjątkowo brzydki. Mówi się, że przypominał wyglądem małpę. Istnieje też anegdota o nim i dwóch innych uczniach, którzy zostali wyrzuceni z klasztoru za upijanie się, tańce i łamanie klasztornych zasad.
Nabierzmy wiary w siebie. Przecież mowa o mędrcach, przed którymi składamy pokłony. Można składać przed nimi pokłony jako przykładem naszej własnej mądrości istot oświeconych. Ale może dobrze pokłonić się przed nimi jako ludźmi błądzącymi, neurotycznymi, o naturze pełnej sprzeczności, podobnie jak nasza. Rzecz w tym, że nasza prawdziwa natura nie jest ideałem, do którego należy dążyć. Nasza natura to właśnie to, czym w tej chwili jesteśmy, z czym powinniśmy się zaprzyjaźnić, co powinniśmy hołubić ” (Pema Chodron „Mądrość nieuciekania”)
Moim miejscem mocy jest moje mieszkanie. Tam praktykuję, nabieram energii, liżę rany. Tam moja neurotyczna natura dochodzi do głosu i bezpiecznie przycicha. Tam śnię, a rano zapisuje sny, które wydają mi się ważne. Dom jest otwarty, ludzie czują się tam dobrze i witam gości moją energią. Gotuję najlepiej jak umiem. To tu zachodzą alchemiczne przemiany, przemieniam ból w złoto, piszę teksty, które później czytają inni, planuję kolejne wyjazdy.
Co się może zadziać w takim miejscu mocy? Może być tam ładnie, przytulnie i ciepło. Można posiadać rzeczy, które dużo znaczą. Ołtarzyk, książki, własne obrazy, fotografie, shruti box do ćwiczenia głosu, Kermita Żabę, skrzynię z Paryża. Moja sąsiadka poznaje, że wracam z wyjazdów po tym, że na klatce schodowej zaczyna pachnieć kadzidłem.
Ale gdy zejdę jeszcze głębiej to wiem, że prawdziwym miejscem mocy jestem ja sama. Bo gdziekolwiek jestem, mam siebie. Ciało jest (jeszcze) bardzo sprawne, silne i ma dużo energii, może „szaleć”. Jestem swoim przyjacielem, więc oparcie w znacznym stopniu znajduję w samej sobie. Choć to, co spędza mi sen z powiek w Polsce, chętnie jeździ ze mną na koniec świata. Podobnie jak to, co we mnie dobre, najlepsze, najweselsze i najszlachetniejsze…

Ania Chomczyk
ania@bosonamacie.ple-mail: ania()bosonamacie.pl
Ćwiczę jogę od ponad 20 lat. Przez lata regularnie podróżowałam do Indii, aby poznawać ten niesamowity kraj oraz uczyć się jogi u źródła. Nadal kontynuuję moje jogiczne studia pod okiem najlepszych nauczycieli na świecie.
Studiowałam amerykanistykę na UW, a w 2016 r. na Uniwersytecie SWPS (kulturoznawstwo) obroniłam doktorat dotyczący jogi.
Pobieram lekcje klasycznego śpiewu Karnataki u Ranjini Koushik. Chętnie maluję i w styczniu 2021 r. zostałam certyfikowaną nauczycielką malarstwa intuicyjnego, Vedic art. Obecnie poszerzam moje kompetencje o terapię mięśni dna miednicy wg metody Bebo. Kocham Himalaje. Jestem mamą małego Felixa.
Joginka w podróży
Facebook: Joginka w podróży
Instagram: Joginka w podróży