Kanał
11/04/2017
Czasami pewne rzeczy dzieją się za szybko, czasami wloką się okropnie i na wynik doświadczenia czekam tysiąclecia. W tym pierwszym wypadku wpadam w panikę, mam wrażenie, że los każe mi przepłynąć La Manche, gdy ledwo nauczyłam się czterech ruchów żabką i włącza mi się program „walcz albo uciekaj” (tak było w ostatni weekend). W tym drugim – robię się niecierpliwa. Mam ochotę wskoczyć do wody już i wiedzieć już, czy to La Manche przepłynę i z jakim wynikiem i czy pobiję swój rekord (tak było w ostatni weekend, w innej sytuacji).
Zarówno na panikę, jak i na niecierpliwość, mam jeden sposób – joga. Rozwijam matę. Uwierzyłam w słowa Pattabhiego Joisa – „do your practice and all is coming”. Więc praktykuję.
W ten weekend, kiedy panika i niecierpliwość już prawie miały mnie zjeść, też rozwinęłam matę. Powitanie słońca… jedno, drugie… i tak gdzieś w połowie pierwszej serii – olśniło mnie! Kolejność! W ashtandze najpierw robi się jedną pozycję, potem drugą. To ma sens. Czasami widać go wyraźnie i za pewne asany lepiej się nie zabierać „z marszu”, czasami nie widać wyraźnie (niektóre „z marszu” się udają) ale chyba i tak trzeba zaufać, że Pattabhi Jois albo Ktoś Inny, mądrze to ogarnął.
Omijanie pozycji, zmiana kolejności, ale też pośpiech lub przeciwnie – odwlekanie kolejnej asany, gdy jest się już gotowym… jest głupie po prostu. Chodzi nie tyle o tempo, ile o kolejność właśnie.
Jedna pozycja przygotowuje do drugiej – to w perspektywie jednej praktyki, jednego poranka na macie. A w perspektywie lat – ciało oraz umysł, praktykując asany, przygotowują się do następnych i do następnych, bardziej wymagających serii.
Tak jak w życiu. Trzeba zaufać, że kolejność ma znaczenie i nie stanie się coś, zanim nie stanie się coś, więc… nie ma co się spieszyć z tym wskakiwaniem do wody. Najpierw trzeba trochę popływać sobie tą żabką. Ale jest też na odwrót. Jeśli ten La Manche stanął ci na drodze i wszystko wskazuje na to, że nie ma szans – musisz go przepłynąć, żeby znaleźć się dalej, przy kolejnej asanie, kolejnej serii – wskakuj. Zaufaj, że Pattabhi Jois, albo Ktoś Inny (w moim wypadku Ktoś Inny) wie, że jesteś gotowa na ten Kanał. I dasz radę. Więc ja…. postanowiłam wskoczyć, zamiast w nieskończoność udoskonalać żabkę w brodziku.

Agnieszka Passendorfer
aga.passendorfer@gmail.comPraktykuje i uczy w Yoga Republic. Kocha czytać i pisać. Autorka książek „13 lekcji jogi”, „10 lekcji jogi. Jamy i nijamy w codziennym życiu”, „13 lekcji miłości” i "Czakry". Współzałożycielka platformy
Omline.Expert. Stara się być dobrą mamą, partnerką, przyjaciółką, nauczycielką i uczennicą.