Joga bez ubrania
18/07/2017
Ale dałam tytuł! Zaintrygował cię? To dobrze. Mimo, że jest trochę mylący, bo nie o naked yoga, czyli jodze nago (są takie zajęcia w Stanach) będę tutaj pisać. Będę pisać o tym, czy ashtanga nie jest nudna. Słyszę czasami pytanie. Uzasadnione, bo przecież robi się cały czas to samo. Te same pozycje. Codziennie. Na pięć oddechów każda. Prawie każda. Dopóki nauczyciel nie zlituje się i nie doda ci nowej atrakcji – tygodniami, miesiącami, latami, co rano, czy kiedy tam praktykujesz, powtarzasz ten sam schemat. A nawet jak się zlituje, to potem znów przez tygodnie, miesiące, albo i lata robisz to samo. Wdech, wydech, skok, pies, jeden, drugi, nuda. Ziew.
Mnie też się tak kiedyś wydawało. Że nuda. Ale w tej nudzie jest metoda. Po pierwsze, nie do końca nuda, bo każdego dnia „zaczynasz nowy proces”, cytuję Przemka Nadolnego, po drugie, nuda ma sens.
– Kiedy zaczynamy się nudzić, czyli nie myśleć o czymś, zaczynamy naprawdę ćwiczyć – pisze Alexander Poraj-Żakiej w książce „Zen w codzienności”. Ma na myśli wprawdzie zen, a konkretnie zazen, czyli medytację, a konkretnie sesshin, czyli odosobnienie medytacyjne, ale to mi się ładnie odnosi też do jogi.
– Słowo „nuda” w języku polskim ma ciekawe znaczenie – kontynuuje Poraj-Żakiej. – Kojarzy się z nudyzmem, co oznacza nagość. Kiedy zaczynasz się nudzić, stajesz się goły, przestajesz ubierać się w myśli. To ważny moment. Warto wtedy wzmocnić uważność, a nie uciekać od nudy, nie zapełniać tej przestrzeni myślami, wyobrażeniami.
Zgadzam się z nim I choć nuda na jodze rzeczywiście czasem występuje i czasami jest nie do zniesienia (ziew!) wierzę, że jest potrzebna. I trzeba się na nią zgodzić, po to, by pojawiło się cudowne uczucie pustki, zawieszenia między jedną myślą a drugą. W tym zawieszeniu można znaleźć radość, santoshę, pogodzenie, akceptację „tu i teraz”. Może też się okazać, że ta pustka zostanie czymś zapełniona. Czymś nowym. Jakąś myślą, która pojawi się niby znikąd, z Kosmosu, i totalnie nas zaskoczy.
Gorąco więc zachęcam do tego, by się ponudzić. Na macie. Na poduszce medytacyjnej. A skoro są wakacje – też w innych okolicznościach. Bo w nudzie można doznać oświecenia – takiego w skali mikro lub makro. I jednemu, i drugiemu warto dać szansę.

Agnieszka Passendorfer
aga.passendorfer@gmail.comPraktykuje i uczy w Yoga Republic. Kocha czytać i pisać. Autorka książek „13 lekcji jogi”, „10 lekcji jogi. Jamy i nijamy w codziennym życiu”, „13 lekcji miłości” i "Czakry". Współzałożycielka platformy
Omline.Expert. Stara się być dobrą mamą, partnerką, przyjaciółką, nauczycielką i uczennicą.