Hello, Nepal!
6/04/2017
Leciałam do Nepalu nie wiedząc dlaczego to robię, gdzie będę oraz co będę… Przez ostatnie dwa i pół miesiąca, czyli po powrocie z Indii pracowałam naprawdę bardzo dużo, zdarzało się, że prowadziłam nawet pięć-siedem zajęć dziennie (tak, to prawda). Z jednej strony cieszyłam się, że tyle osób docenia mnie jako nauczyciela, z drugiej strony bardzo chciałam wyjechać ponownie.
Dzień przed wylotem kupiłam przewodnik i zajrzałam do niego dopiero w samolocie. Podczas ostatniego pobytu w Indiach doszłam do wniosku, że Indii już dość i trzeba zacząć jeździć gdzieś indziej. Co wiedziałam o Nepalu? I wiele, i niewiele. Znałam kilku Nepalczyków, znałam opowieści, widziałam film „Himalaya”. Wiele osób twierdzi, że to chyba najbardziej przyjazny kraj świata… Jaki rąbek rzeczywistości uchyli mi wszechświat…
Na dzień dobry, zaraz po przylocie do Kathmandu usłyszałam, że koniecznie muszę iść zobaczyć kumari, czyli żywą boginię. Jest to starannie wybierana dziewczynka uważana za wcielenie bogini Taledżu (inaczej Durgi), czczona zarówno przez hinduistów, jak i buddystów. Mieszka w pałacu, gdzie udzielane są jej nauki oraz jest poddawana praktykom tantrycznym. Poza tym udziela ludziom błogosławieństw. Wygląda to w ten sposób, że na chwilę podchodzi do okienka obejmując wzrokiem wszystkich, którzy przyszli, a następnie znika. Trudno jest ją sfotografować. Bogini opuszcza ją w momencie pierwszej miesiączki, wtedy wybierana jest kolejna kumari.
Oprócz kumari, na drugie dzień dobry zobaczyłam wielką płaskorzeźbę Czarnego Bhajrawy, czyli Sziwy w swoim najbardziej mrożącym w żyłach obliczu. Znajdujący się na Durbar Square sześcioramienny Bhajrawa ma na sobie naszyjnik z ludzkich czaszek, a u jego stóp spoczywa martwe ciało, symbolizujące ignorancję. Dawniej przed obliczem bóstwa przesłuchiwano między innymi przestępców oraz składano przysięgi, a ten, który miał skłamać – ginął na miejscu ponosząc straszną śmierć…
Hello, Nepal… Dopiero przyjechałam, ciekawe, co będzie dalej!

Ania Chomczyk
ania@bosonamacie.ple-mail: ania()bosonamacie.pl
Ćwiczę jogę od ponad 20 lat. Przez lata regularnie podróżowałam do Indii, aby poznawać ten niesamowity kraj oraz uczyć się jogi u źródła. Nadal kontynuuję moje jogiczne studia pod okiem najlepszych nauczycieli na świecie.
Studiowałam amerykanistykę na UW, a w 2016 r. na Uniwersytecie SWPS (kulturoznawstwo) obroniłam doktorat dotyczący jogi.
Pobieram lekcje klasycznego śpiewu Karnataki u Ranjini Koushik. Chętnie maluję i w styczniu 2021 r. zostałam certyfikowaną nauczycielką malarstwa intuicyjnego, Vedic art. Obecnie poszerzam moje kompetencje o terapię mięśni dna miednicy wg metody Bebo. Kocham Himalaje. Jestem mamą małego Felixa.
Joginka w podróży
Facebook: Joginka w podróży
Instagram: Joginka w podróży