Gdy nie chce się ćwiczyć
15/06/2017
Bywa, że się nie chce. Że nie ma natchnienia. Tak było tygodniami, gdy pisałam doktorat. I tak samo jest z tym wpisem. Od trzech tygodni nie jestem w podróży, prowadzę w miarę osiadły tryb życia i staram się przyzwyczaić do polskiej rzeczywistości. Nie zawsze mam coś do powiedzenia i nie miałam pomysłu na ten wpis. Najpierw chciałam opowiedzieć o moich jogowych uczniach, o tym, jacy są dla mnie ważni, jak mnie wzrusza, gdy widzę, że udało mi się zarazić ich pasją do jogi. Mieliśmy ostatnio wspólne wyjście, spotkało się około dwudziestu osób, każdy poza matą ma jakąś pasję, pracę, historię. Gdyby nie joga, nadal byśmy się bardzo lubili, ale to jednak ona jest naszym spoiwem.
Chciałam pociągnąć wątek relacji nauczyciela z uczniem, ale chyba zrobię to kiedy indziej. Mam całkowity brak natchnienia. Pusty arkusz w wordzie to trochę tak, jak rozłożona mata do jogi, na którą jakoś nie chce się wejść. Jest przestrzeń, by coś stworzyć, ale jakoś nic nie tworzę. Zdarza mi się to dosyć często, ponieważ odkąd mieszkam w Białymstoku polegam tylko na praktyce własnej. Rozwijam się w Indiach lub na warsztatach lub, gdy pojadę do Warszawy. Brakuje mi codziennej praktyki pod okiem nauczyciela, który mnie zna, tzn. moje ciało i moją strukturę psychiczną, dzięki któremu mogę robić postępy. Zdarza się, że rozkładam matę i nie ma natchnienia. Nie ma wokół osób, które również by ćwiczyły, nie ma nauczyciela, który zrobi drop-backi lub pomoże w kapotasanie.
Gdy mój znajomy miesiącami męczył się z pisaniem habilitacji, jego coach doradził mu, żeby – nawet, gdy nie ma inspiracji, otworzył sobie worda i wpatrywał się w pusty, biały ekran dokładnie przez tyle czasu, ile miał przeznaczone na pisanie. Żadnego facebooka, żadnych maili, żadnego internetu. Miał tak siedzieć, aż zacznie pisać. I po jakimś czasie coś ruszyło. Tak samo z praktyką jogi. Gdy nie ma inspiracji i mnóstwo rzeczy wydaje się ciekawszych niż sekwencja asan, warto rozwinąć matę, pustą, szarą/różową/fioletową lub zieloną kauczukową „kartkę”. Może trochę na nią popatrzeć, może wejść, albo się położyć. I być może po kilku oddechach przyjdzie natchnienie na pierwsze samasthiti. I na om, na mantrę i kolejną asanę. I kolejną. A mata powoli się zapełni praktyką.

Ania Chomczyk
ania@bosonamacie.ple-mail: ania()bosonamacie.pl
Ćwiczę jogę od ponad 20 lat. Przez lata regularnie podróżowałam do Indii, aby poznawać ten niesamowity kraj oraz uczyć się jogi u źródła. Nadal kontynuuję moje jogiczne studia pod okiem najlepszych nauczycieli na świecie.
Studiowałam amerykanistykę na UW, a w 2016 r. na Uniwersytecie SWPS (kulturoznawstwo) obroniłam doktorat dotyczący jogi.
Pobieram lekcje klasycznego śpiewu Karnataki u Ranjini Koushik. Chętnie maluję i w styczniu 2021 r. zostałam certyfikowaną nauczycielką malarstwa intuicyjnego, Vedic art. Obecnie poszerzam moje kompetencje o terapię mięśni dna miednicy wg metody Bebo. Kocham Himalaje. Jestem mamą małego Felixa.
Joginka w podróży
Facebook: Joginka w podróży
Instagram: Joginka w podróży