Bodyguard
29/08/2017
Kończą się wakacje. Kto nie zdążył załatwić sobie ciała bikini na wakacje – przepadło. W tym sezonie. A co z ciałem na jogę? Czy trzeba mieć jakieś specjalne? Czy musi być elastyczne, szczupłe, zdrowe i młode? Wydepilowane? Opalone? Z tatuażem?
Nie musi, ale nie wszyscy w to wierzą. A nawet powiedziałabym – większość w to nie wierzy. Zwłaszcza kobiety (ale faceci też). Regularnie słyszę, że gdyby miały (albo mieli) dłuższe ręce, szczuplejszy brzuch, lżejsze pośladki, łatwiej by im było latać w vinyasach, unieść to i owo lub złapać się tu i tam. Komunikat: „gdybym tylko schudła, urosła, nie miała jednej nogi krótszej, lordozy, płaskostopia…” pada na zajęciach czasem parę razy. Głośno, cicho, w myślach (tak, potrafię w nich czytać ;-).
Wierzymy, że z innym ciałem byłoby nam łatwiej. Byłoby? Może. Nie wiem. Wiem, że takie „Gdybym tylko…” nie pomaga specjalnie w praktyce. To taki temat zastępczy, który nas rozprasza i nie pozwala zrobić asany najlepiej, jak potrafimy. A jakoś przecież potrafimy. Na pewno znasz słowa Pattabhiego Joisa. Na pytanie, czy każdy może ćwiczyć jogę, także stary, gruby i słaby?, odpowiadał, że każdy, tylko nie leniwy.
Czasem jednak mam wrażenie, że zasłaniamy się tymi swoimi rzekomymi niedoskonałościami, żeby usprawiedliwić lenistwo. Jasne, że łatwiej by nam było z młodym, zdrowym, lekkim ciałem i po siedmiu latach pracy w cyrku, ale… łatwiej nie znaczy lepiej. A poza tym zawsze lepiej w ogóle (nawet jeśli trudniej) niż wcale.
Przychodzi mi do głowy taka złota myśl: „Gotujmy zupę z tego, co mamy, nie z tego, czego nie mamy”. Pracujemy z takim ciałem, jakie mamy. Teraz. Być może jutro będziemy czuli się lepiej. Być może za miesiąc zyskamy większą elastyczność, a za dwa stracimy jedną oponkę z brzucha. Być może, ale… jest jak jest. Na razie. Teraz. I teraz nie zawracaj sobie głowy tym, co w twoim mniemaniu przeszkadza ci praktykować, bo to temat zastępczy. Wejdź na matę i po prostu ćwicz.
Każde ciało nadaje się do jogi, jeśli tylko ćwiczysz jogę.
I jeszcze jedna złota myśl: „Każdy ma takie ciało, na jakie zasługuje”. I takie ciało, które ma mu pomóc w rozwoju, a może pomóc też innym (jako inspiracja). Jeśli masz z czymś trudność, wydaje ci się, że nigdy nie wstaniesz z mostka, skręty są dla ciebie udręką, a złapanie się za dłonie w żółwiu zajmuje ci dwa razy więcej czasu niż innym – potraktuj to jako okazję do nauki. Lekcję pokory. I informację o sobie. Podobnie jeśli szybko się męczysz, często chorujesz na gardło, od lat nie możesz zapanować nad anemią… to też jest jakieś info. I okazja do rozwoju. Masz takie ciało, jakie ci się należy. Kochaj je, szanuj i na bieżąco go słuchaj. Jest jak guru, źródło wiedzy i okazja do tego, by pracować nie tylko nad nim, ale też nad swoją psyche. Zrobi ci to lepiej niż narzekanie, że z takim BMI i bez tatuażu nie masz szans na piękną praktykę. Masz.

Agnieszka Passendorfer
aga.passendorfer@gmail.comPraktykuje i uczy w Yoga Republic. Kocha czytać i pisać. Autorka książek „13 lekcji jogi”, „10 lekcji jogi. Jamy i nijamy w codziennym życiu”, „13 lekcji miłości” i "Czakry". Współzałożycielka platformy
Omline.Expert. Stara się być dobrą mamą, partnerką, przyjaciółką, nauczycielką i uczennicą.