Bez przesady
16/05/2017
Wczoraj rano rozwinęłam sobie nową różową do jogi. Dostałam ją do testowania. Przygotowujemy w Boso Na Macie ranking, więc testuję. Z dystansem testuję. Używam swojej szarej starej manduki od lat, dobrze się sprawdza, więc i tak jej nie zamienię na inną, nawet jeśli testy wypadną wybitnie korzystnie dla różowej nowej bodhi.
Po pierwszych powitaniach słońca zaczęłam się jednak zastanawiać. Ładna mata, nie ślizga się i jakoś tak… wodę inaczej wchłania. Tę, której używam, by wkręcić się w garbha pindasanę. Jakby lepiej. Jakby nie trzeba jej potem wycierać. Hm. Szara, stara manduka miała prawo poczuć się zagrożona. Podobnie jak moje poczucie dystansu. Bo jednak dałam się wkręcić. W co konkretnie? W konsumpcjonizm? Perfekcjonizm? Chęć zmiany?
Czy to źle? Niekoniecznie. Pod koniec praktyki wiedziałam już, że mata jest niezła. Nie tylko ładna i z tą wodą sobie radzi, ale też z mostków dobrze podnosi, i do savasany nieźle kładzie. Generalnie – OK. Generalnie – mogłabym ją mieć. Podobnie ja inną, mięciutką, z turkusowym nalotem, którą testowałam dzisiaj. Ale czy chcę? Czy będę miała? No chyba nie. Czuję jednak lojalność wobec starej, szarej, ale też traktuję to jako element praktyki. Umiar. Aparigraha. Niepożądanie. Jestem za tym, żeby mieć dobrą matę, wygodne spodnie do jogi, funkcjonalny smartfon, kochającego partnera, lojalnych przyjaciół, niezłą pracę, nienajgorszą pensję. Jestem za tym, żeby zmieniać to, co nas unieszczęśliwia, drenuje z energii, wypala. I za tym, żeby podnosić poprzeczkę i sobie i życiu, ale… z umiarem. Nie muszę mieć nowej maty. Teraz jeszcze nie. Tak samo jak nie muszę jeszcze wymieniać smartfona, partnera, przyjaciół i kota na lepszy model. Nie muszę też jeszcze łapać się za pięty w kapotanasanie, za kostki w mostku czy czuć wdzięczność do strażnika miejskiego, który odholował mi samochód. Nie muszę mieć wszystkiego teraz, bo wszystko, co jest mi potrzebne już mam albo dostanę albo wypraktykuję sobie, kiedy zasłużę i nadejdzie „ten” czas. A na razie jest czas na aparigrahę. Moja stara mata jest OK.
Ale jeśli twoja się nie sprawdza, to… nie przesadzaj z tym umiarem ;-). Dobra mata ułatwia praktykę.

Agnieszka Passendorfer
aga.passendorfer@gmail.comPraktykuje i uczy w Yoga Republic. Kocha czytać i pisać. Autorka książek „13 lekcji jogi”, „10 lekcji jogi. Jamy i nijamy w codziennym życiu”, „13 lekcji miłości” i "Czakry". Współzałożycielka platformy
Omline.Expert. Stara się być dobrą mamą, partnerką, przyjaciółką, nauczycielką i uczennicą.