Życzenia się spełniają
19/12/2018
Idą święta, więc pewnie św. Mikołaj także szykuje się do drogi. A w przygotowaniach tych z pewnością pomagają mu rozmaite elfy. Niektóre pakują prezenty, inne karmią renifery, a jeszcze inne robią listę życzeń do spełnienia. Pewnie podczas tej przedświątecznej krzątaniny na macie w jakimś cichym kąciku siedzi sobie w padmasanie jogiczny elf i spełnia życzenia wszystkich joginów. A trzeba wiedzieć, że elfy jogiczne są ufne, dobre i mają wielką moc spełniania wszelkich próśb i dezyderatów. Jak co roku elf jogiczny przegląda więc szczegółowo swoje notatki zebrane podczas naszej praktyki na macie, a także poza nią, i w dobrej wierze stara się dać każdej jogince i każdemu joginowi to, co sobie życzą.
Patrzy sobie na przykład elf jogiczny na te notatki i widzi, że ktoś pomyślał sobie niedawno pod prysznicem: „Ale super mi się dzisiaj praktykowało, chyba naprawdę robię jakieś postępy.” Elf uśmiecha się więc i do prezentu pod choinkę pakuje całe mnóstwo satysfakcji i wiele udanych sesji jogi na przyszły rok. Inna osoba z kolei pomyślała sobie: „Coraz lepiej czuje się w tym staniu na głowie, niedługo wytrzymam nawet ze dwadzieścia oddechów”. Elf wyjmuje z szuflady katalog asan i zapisuje, że w przyszłym roku osoba ta bez problemu będzie stała na głowie przez dwadzieścia oddechów, a może nawet i więcej. Jeszcze inna osoba obiecała sobie, że będzie chodzić na jogę co najmniej 5 razy w tygodniu. Elf wyjmuje więc szybko magiczny kalendarz i wpisuje do niego szczegółowe daty zajęć.
Elfy z natury są pracowite i skrupulatne. Robią więc bardzo dokładne notatki i rzadko kiedy coś umknie ich uwadze. Nie można więc wykluczyć, że pośród ich zapisków znajdą się także zdania negatywne, wypowiedziane lub pomyślane w chwili zwątpienia. Czyta taki jogiczny Elf na przykład również takie stwierdzenia: „To beznadziejne, nigdy nie złapię się za stopy w kapotasanie”, „Co jak co, ale ja to nigdy lotosu nie założę”, „Kiedy wreszcie uda mi się wstać z mostka – pewnie w następnym wcieleniu”, „W tym roku pewnie nie uda mi się pojechać na ten wyjazd do Indii”, „Nie mam chyba jeszcze dosyć doświadczenia, żeby zorganizować takie wyjazdowe warsztaty, więc pewnie sobie nie poradzę”, „Chciałabym mieć własną szkołę jogi, ale jeszcze nie jestem gotowa”. Elfy spełniają wszystkie życzenia, szczególnie Elfy jogiczne. Nie ma w tym zatem nic dziwnego, że także i w tych przypadkach Elf jogiczny skrupulatnie notuje: „Nigdy nie złapie się w kapotasanie… nie założy lotosu… wstawanie z mostka nie wcześniej niż w następnym wcieleniu… żadnych wyjazdów do Indii… żadnych warsztatów… żadnej własnej szkoły jogi”.
Pewnie niektórzy się oburzą, że elf jogiczny jakiś taki niezbyt rozgarnięty i wszystko bierze tak dosłownie. Przecież każdemu może zdarzyć się słabszy dzień, gorszy nastrój czy moment zwątpienia we własne siły. A tu ten szczególarz paskudny takie konsekwencje z tych słów niedbale wypowiedzianych lub myśli ledwie wykiełkowanych od razu wyciąga. Fakt, może to trochę nie do końca fair, ale na usprawiedliwienie elfa warto dodać, że joga staje się coraz bardziej popularna i ma on coraz więcej pracy. Mówiąc szczerze to nawet jest bardzo zarobiony, a szans na zwiększenie etatów nie ma, bo Mikołaj musi kupić sobie nowe sanie, śnieżynki potrzebują modnych wdzianek, a karma dla reniferów drożeje. Dodatkowo jeszcze elf nasz musi całą swoją uwagę skupiać, żeby z grona swoich podopiecznych wyłowić tych wszystkich, którzy nazbyt pochopnie uwierzyli, że po dwóch miesiącach praktyki będą zakładać nogę za głowę albo że doznali duchowego oświecenia po tygodniowym kursie medytacji dla opornych. W przeciwnym razie krzywdę sobie jeszcze zrobią, a elf jest jogiczny, niekrzywdzenie jest więc mu wyjątkowo bliskie.
Pracuje więc elf jogiczny dniami i nocami, ale nie narzeka, tylko pilnie notuje, a potem spełnia prośby. Takie już są te elfy, że lubią spełniać życzenia i że są w tym dobre i bardzo, bardzo drobiazgowe. Jeżeli chcemy mieć zatem wyłącznie trafione prezenty, uważajmy na to, co myślimy i mówimy. Bo życzenia czasem się spełniają.

Marek Łaskawiec
marek@bosonamacie.plZ wykształcenia filolog i filozof, miłośnik podróży, dobrego jedzenia i smakowania różnych kultur. Praktykuje i uczy Ashtanga Jogi. Marek jest autorem edukacyjnej gry planszowej Yogaloka (www.yogaloka.pl) oraz współtwórcą portalu Omline (www.omline.expert). Na Bosonamacie.pl prowadzi blog "Pies z głową w bok".