Kiedy wreszcie ….
13/06/2018
„Kiedy wreszcie stanę na głowie, jak ty?”, „Kiedy zrobię mostek, jak on?” „Czy uda mi się kiedyś stanąć na rękach, jak ona?” – często takie i podobne pytania daje się słyszeć pośród praktykujących jogę. Z pytań tych wyziera trochę brak wiary w siebie, trochę poczucie, że od tej wymarzonej pozycji dzieli jeszcze wiele miesięcy, a może nawet i lat praktyki. Źródłem tych pytań jest oczywiście porównywanie się z innymi – ćwiczącymi na sali obok nas albo publikującymi w mediach społecznościowych zdjęcia i filmiki, na których z lekkością i gracją robią rzeczy, przyprawiając przeciętnego śmiertelnika o zawrót głowy. W końcu nie trudno nabawić się kompleksów kiedy patrzy się na wygięcia to tyłu robione przez Kino MacGregor czy balansowanie na rękach Marka Robsona, nie mówiąc już o koledze czy koleżance z maty obok, którzy – jak się wydaje – codziennie przekraczają granice, wyznaczane przez prawo grawitacji i fizjologię ludzkiego ciała. Odpowiedź na takie pytania jest bardzo prosta – nigdy.
I nie jest to wbrew pozorom odpowiedź, która niesie z sobą jakiś beznadziejny smutek, potwierdzenie naszej niedoskonałości czy wiecznej i nieodwołalnej przynależności do trzeciej ligi joginów. Wręcz odwrotnie – odpowiedź ta jest potwierdzeniem, że jesteśmy zdolni do rzeczy niesamowitych, że możemy przekraczać nieprzekraczalne bariery, że rozwój naszej praktyki jest zawsze możliwy. Uświadomienie sobie i pełne zaakceptowanie faktu, że nasza praktyka nigdy nie będzie przypominała praktyki Kino, Marka czy znajomych z naszej szkoły jogi jest wyzwalające. Dzięki temu możemy uwolnić się od natrętnego porównywania się do innych i skupić się na swojej własnej praktyce. Bo każdy ma inne ciało, inną fizyczność, inne predyspozycje genetyczne. Każdy ma inną historię urazów i sportów, które uprawiał lub których nie uprawiał. Każdy ma na swoim jogicznym „liczniku” inną liczbę godzin spędzonych na macie. W naturalny sposób nasze praktyki będą się zatem różnić i nawet jeśli kimś się inspirujemy, nie jest naszym celem dokładne odwzorowywanie tego, co potrafi ta czy inna osoba. Nasza joga jest prywatna, osobista i niepowtarzalna. Nasza praktyka jest punktem odniesienia tylko dla siebie samej, zaś jej postęp tylko wobec niej samej może być jedynie mierzony.
Porównywanie się do innych nie ma większego sensu jeszcze z jednego punktu widzenia. Ktoś, kto ma dużą łatwość w wykonywaniu zaawansowanych jogicznych asan nie musi mieć wcale bardzo zaawansowanej praktyki. Gdyby tak było, najbardziej znanymi joginami byliby byli np. byli tancerze czy cyrkowcy, którzy najczęściej mają wyćwiczoną czy (częściej) wrodzoną elastyczność. Praktyka jogi nie jest jedynie jedną z wielu form gimnastyki, ale odbywa się na wielu poziomach. Poziom fizyczny jest tylko jednym z nich. Jest to poziom zewnętrzny i najłatwiejszy do zaobserwowania, więc często – niesłusznie – utożsamiany w praktyką samą. Tymczasem praktyka jogi ma także swój wymiar wewnętrzny, jak choćby skupienie uwagi, praca z oddechem czy płynącą przez nas energią, a więc z natury rzeczy nie bardzo nadaje się do porównywania z praktyką innych osób. Czasem może być i tak, że te wewnętrzne aspekty praktyki szczególnie dobrze czujemy podczas wykonywania niespecjalnie zaawansowanych asan. Natomiast wchodzenie w pozycje bardzo trudne – choć ciekawe, bo tworzące nową przestrzeń do doświadczania własnego ciała – sprawia, że gubimy płynność naszej praktyki, zapominamy o skupieniu uwagi i pracy z oddechem. Szczególnie, kiedy są to pozycje nowe, które dopiero poznajemy i których jeszcze naprawdę nie czujemy i nie rozumiemy.
Nie ma więc większego sensu skupiać się na tym, co na zewnątrz robią inni. Tak jak nie jest specjalnie rozsądne, aby prześladowały nas zdjęcia czy filmiki z sieci, na których znani nauczyciele praktykują zaawansowane asany. Zresztą, intencją tych filmików (miejmy nadzieje) nie jest wpędzanie nas w kompleksy, ale zademonstrowanie bogactwa jogicznych pozycji i przekazanie praktycznych wskazówek, jak je poprawnie wykonywać. Każda praktyka jest indywidualna i bardziej wewnętrzna niż zewnętrzna. Każdego dnia osiągamy szczyt swoich aktualnych możliwości. Joga zawsze dzieje się w nas i wyłącznie dzisiaj.

Marek Łaskawiec
marek@bosonamacie.plZ wykształcenia filolog i filozof, miłośnik podróży, dobrego jedzenia i smakowania różnych kultur. Praktykuje i uczy Ashtanga Jogi. Marek jest autorem edukacyjnej gry planszowej Yogaloka (www.yogaloka.pl) oraz współtwórcą portalu Omline (www.omline.expert). Na Bosonamacie.pl prowadzi blog "Pies z głową w bok".