Moc żółwia
21/02/2018
Na jakimś etapie praktyki jogi następuje nasze bliskie spotkanie z żółwiem. Czasem przychodzi szybko (błogosławieni ci, którzy mają otwarte biodra), innym razem trzeba trochę poczekać. Co ciekawe, potęga żółwia ujawnia się nie tylko kiedy zwierzak głowę i nogi spod skorupy wysuwa, ale kiedy chowa się w niej i zasypia. Supta kurmasana (śpiący żółw) ma także swoją moc.
Żółw to ważne zwierzę w hinduskiej mitologii. Jak w wielu kulturach, jest symbolem stabilności i długowieczności, więc pewnie dzięki temu hinduski wszechświat opiera się na czterech słoniach, które stoją na ogromnym żółwiu właśnie. Jest także jednym z awatarów Wisznu, w którego to bóg wcielił się podczas słynnej ceremonii ubijania przedwiecznego oceanu mleka. Moc niezwykłą musiał ten żółw posiadać, skoro to właśnie na jego skorupie wsparł się wierzchołek świętej góry Mandara, opleciony, jak gigantyczną liną, ciałem króla węży Wasuki. Z jednej strony za ogon Wasuki ciągnęli bogowie, z drugiej – za głowę, demony, próbując w ten sposób pospołu ubić ocean, by uzyskać z niego amritę, nektar nieśmiertelności. Żółw ma także swoje miejsce w jodze. Według Bhagawadgity uczeń jogi poszukujący prawdziwej wiedzy wycofuje swe zmysły ze świata zewnętrznego, tak jak żółw chowa swe członki do skorupy (Gita II.58). Za tą metaforą kryje się więc koncepcja pratjahary, czyli wycofania zmysłów, która jest warunkiem koniecznym do wejścia w stan medytacji i którą Patandżali uznał za jeden z ośmiu członów swej jogi (JS II.29).
Supta kurmasana faktycznie jest pozycją mocną. Założenie nóg za głowę i splecenie dłoni za plecami tworzy z nich coś na kształt gotyckiej kopuły, która nie jeden ciężar może potencjalnie wytrzymać, choć cztery słonie i cały wszechświat to może pewna poetycka przesada. Wejście w śpiącego żółwia faktycznie odcina również znakomicie od świata zewnętrznego. I to wcale nie dlatego, że jest to pozycja dla wielu trudna i wymagająca pewnego wysiłku. Samo przebywanie w supta kurmasanie zmusza do skupienia do wewnątrz, intymnie zbliża do falującego rytmu oddechu, izoluje ciałem zmienionym w żółwią skorupę od tego, co dzieje się wokół.
Ciało i umysł znajdujące się w supta kurmasanie zaczynają także trochę inaczej postrzegać czas. To, co wcześniej było mgnieniem oka, ledwie zauważalną chwilą, teraz staje się rozciągniętym procesem. Jeden oddech, który w codziennym życiu jest właściwie tak krótki i niezauważalny, że nie wart nawet mierzenia, w pozycji tej staje się jednostką mającą swoje znaczenie. Do tego stopnia, że pięć oddechów wydaje się być prawie poza czasem. Może dlatego przebywanie w supta kurmasanie daje tak namacalny kontakt z teraźniejszością. Teraz przestaje być już takie chwilowe, ulotne i nieuchwytne, ciągle wibrujące między przeszłością a przyszłością. Rozciągnięta, jak biodra, teraźniejszość wydaje się o wiele bardziej realna niż cokolwiek, co się wydarzyło czy co się ma wydarzyć.
Zawieszeni między przeszłością a przyszłością, goniący nieustannie za tym, co ma nastąpić i uciekający od tego, co było; pełni obaw, co do przeszłości i naznaczenie bliznami przeszłych wydarzeń – powinniśmy docenić spokój przebywania w teraźniejszości, który daje nam żółw. Bycie w teraźniejszości ma także tą zaletę, że choć na chwilę przestać można ulegać złudzeniu, że to kim byliśmy jest jak wyryte w kamieniu – niezmienne, a więc ostateczne – i jako takie określa także nieuchronnie naszą przyszłość. Łatwiej zatem przestać identyfikować się z tym, co było i już nie istnieje, a zacząć utożsamiać się z realnym, bo dziejącym się teraz doświadczeniem. Bo przecież śpiący żółw za moment się obudzi do życia, weźmie głęboki oddech i przeistoczy się w ulotną ważkę, a potem w zrywającego się do lotu kruka, który wyląduje już jako człowiek w chaturanga dandasanie. Jeżeli taki cykl przemian możliwy w teraźniejszości kilku oddechów, ile jeszcze doświadczyć możemy w całym naszym życiu?

Marek Łaskawiec
marek@bosonamacie.plZ wykształcenia filolog i filozof, miłośnik podróży, dobrego jedzenia i smakowania różnych kultur. Praktykuje i uczy Ashtanga Jogi. Marek jest autorem edukacyjnej gry planszowej Yogaloka (www.yogaloka.pl) oraz współtwórcą portalu Omline (www.omline.expert). Na Bosonamacie.pl prowadzi blog "Pies z głową w bok".