
Czy jogin powinien się wtrącać?

Czy jogin powinien się wtrącać?
Wtedy, kiedy widzi krzywdę innych? Nie, nie powinien. Co nie znaczy, że mu nie wolno. Skomplikowane? Trochę, bo chodzi o zawiłości języka. I o wrażliwość etyczną, umiejętność obserwacji i wybór swojej ścieżki. Bo czasem trudno jest wysiedzieć w lotosie, gdy dookoła dzieją się takie rzeczy, prawda?
W ostatnich czasach dużo było okazji do wtrącania się i – zapewne – wtrącaliście się. Chodząc na protesty, podpisując petycje, biorąc udział w zbiórkach pieniędzy czy żywności, i szerując na FB informacje o globalnym ociepleniu, łamaniu praw człowieka czy okrucieństwie wobec zwierząt. No i dobrze. Niezależnie od godzin spędzonych na macie, jesteśmy tylko ludźmi, z wszystkimi dostępnymi nam emocjami – również złością, poczuciem niesprawiedliwości i niezgodą na to, co robią inni w naszym imieniu. A może godziny spędzone na macie wręcz sprawiają, że emocji jest więcej i nakręcają nas do działania?
Nic nie robienie
Nie jest powinnością (w rozumieniu: obowiązkiem) jogina wtrącanie się w sprawy innych. Kiedy widzi, że ktoś cierpi, ktoś inny postępuje nieprzyzwoicie, nieludzko, okrutnie etc. wcale nie musi reagować działaniem. Czytając Patandżalego i jego komentatorów (bo sam Patandżali był oszczędny w słowach i pozostawiał miejsce na interpretację jego sutr), można by wręcz wysnuć wniosek, że jogin powinien się zająć czubkiem własnego nosa i biernie powalać, by świat dział się sam.
Ahimsa, jedna z jam, czyli zaleceń do praktyki poza matą, to niekrzywdzenie. Nie-krzywdzenie. A więc nie ”robienie dobra”, ale powstrzymanie się od sprawiania bólu. Bierność, nie aktywność.
„A” w sanskrycie to zaprzeczenie. Pojawia się też w innych jamach. Asteya to nie-kradzenie. Nie ma tu mowy o tym, by łapać złodzieja, tylko by samemu nie kraść. Jest też aparigraha – nie-posiadanie, nie-gromadzenie – nie wynika z niej walka z cudzą chciwością, janosikowanie i zabieranie bogatym, by dać potrzebującym. Są też jamy i nijamy bez owego „a”, ale żadna nie wzywa do działania na rzecz innych.
Wycofanie się
Skupianie się na praktyce asan, medytacji czy oddechu, też raczej dystansuje nas od świata niż przybliża do działania. Czy to znaczy, że dobry jogin to ten, który nie robi nic złego? Przestrzega ahimsy? Wystarczy? Jeżeli nie będzie mu się chciało wyjść poza Jogasutry – tak, wystarczy. Ale, tak już wyżej wspomniałam, Patandżali był oszczędny w słowach (sutry, z założenia, powstawały do przekazu ustnego, dlatego musiały być krótkie, łatwe do zapamiętania i „w punkt”). A nam wolno go interpretować zgodnie z naszą wiedzą, intuicją i sumieniem. Co autor ma na myśli to jedno, a co czytelnik wyniesie z Jogasutr, to drugie. A jest jeszcze trzecie… joga to nie tylko Jogasutry, a Patandżali nie jest jedynym jogowym autorytetem.
Ruszenie do walki
Drugą lekturą obowiązkową joginów jest przecież „Bhagavad Gita”, a to jest dzieło przede wszystkim o działaniu. Według „Bhagavad Gity” nie podjęcie działania ma podobne karmiczne konsekwencje jak działanie. I zarówno sannyasa, wycofanie się z życia, jak i karma joga – joga czynu mogą wyzwolić od cierpienia. Jest w tym jednak pewien myk. Karma joga to joga pracy, czynu, działania, ale działania bezinteresownego, w tym sensie, że nie oczekujemy konkretnych rezultatów. One nadejdą, ale jakie dokładnie będą? Nie wiemy, skupmy się więc na działaniu z dobrymi intencjami. Gdy sytuacja tego wymaga, podejmijmy działanie, ale zachowajmy pokorę. Być może nie wiemy wszystkiego. Może czyjaś karma sprawia, że nie możemy mu pomóc. Albo nasza pomoc w perspektywie czasu i w szerszym kontekście okazałaby się mało pomocna? Znasz na pewno metaforę wędki i ryby.
To co robić?
Słuchać Patandżalegoczy „Bahagavad Gity”? W jodze dużo się mówi o tym, by być samemu swoim nauczycielem. Nie chodzi o to, by polegać na sobie w stu procentach, ale by brać pod uwagę także własne obserwacje i intuicję. Czy to w kwestii kolana, które może być niegotowe na konkretną asanę czy to w kwestii działań poza matą. Wszelkie kodeksy, sutry i biblie mają to do siebie, że poza (nieraz bardzo mądrymi) wskazówkami, zwalniają nas z obowiązku myślenia i samodzielnego podejmowania decyzji oraz działania. Nikt nic o tym nie napisał? No to ja też nie muszę się tym zajmować. A czasami, choć nie muszę, to mogę. Patandżali nie uwzględnił w swoich dziełach wydarzeń z białoruskiej granicy, kwestii hodowli krów, połowu tuńczyków czy noszenia burek.
Dlatego, choć powinnością jogina nie jest wtrącanie się, to czasem wtrącić się można. A nawet trzeba ;-). Niedziałanie jest formą działania.
Skoro już tu jesteś...
...mamy do Ciebie prośbę. Coraz więcej osób czyta artykuły na portalu Bosonamacie.pl, znajduje tu także informacje o ciekawych warsztatach i wyjazdach.
Nasz portal działa na zasadach non-profit, nie jest firmą, ale efektem pracy i zaangażowania grupy pasjonatów.
Chcemy, by nasz portal pozostał otwarty dla wszystkich czytelników, bez konieczności wprowadzania opłat za dostęp do treści.
Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą. Wesprzyj nas na Patronite! Nawet symboliczne 10 złotych miesięcznie pomoże nam tworzyć wartościowe treści i rozwijać portal.
Jeśli nasz artykuł był dla Ciebie pomocny, ciekawy lub po prostu lubisz to, co robimy – kliknij logo poniżej i dołącz do grona naszych patronów.
Każde wsparcie ma znaczenie. Dzięki Tobie możemy działać dalej!
Dziękujemy!