Kłębek mechatej włóczki
23/03/2017
Jak na macie – tak i w życiu. Praktyka nie jest nigdy taka sama, czasem jak po spirali zjeżdża się w dół, czasem jest koncentracja, a czasami jej nie ma. Dlatego lepiej się nie przywiązywać. Zdarza się, że w praktyce pojawia się regres i zastój, czasem trwający wiele lat, tak jak u mnie obecnie. Praktykuję, and nothing is coming. Zastanawiam się, czy być może nie doszłam do kresu moich fizycznych możliwości, że ciało już dalej nie pójdzie. Nie wykona pełnej drugiej serii, nie stanie na łokciach, nie wspominając o moim kompleksie jogicznym, bakasanie, której nadal nie jestem w stanie zrobić w przeciwieństwie do wielu moich początkujących uczniów.
Jutro wylatuję do Kathmandu. Myśl, że za dwa dni w moim życiu nastąpi całkowita zmiana dekoracji jest bardzo przyjemna. Tak, jak za każdym razem. Jakich ludzi teraz poznam, co zobaczę, co się wydarzy, jak si zmienię, jak dojrzeję…
Przede mną kolejna wielka praktyka nietrwałości. Już to robiłam wiele razy, spotykałam ludzi, z którymi mogliśmy sobie powiedzieć bardzo dużo. Kontakt był bliski i dobry. A potem trzeba było się pożegnać, zostawał kontakt na facebooku, czasami sporadyczne odwiedziny. A mówię o ty, bo: w naukach wschodnich często podkreśla się nietrwałą naturą wszystkiego, co ma skłaniać do poszukiwań oparcia w tym, co transcendentne i czego nie nadgryzie ząb czasu. To ten schemat: narodziny, wzrost i rozpad. Podczas wieki państwa dochodziły do hegemonii, a następnie upadały. Nadchodzi kres relacji, niszczeją przedmioty, ciało starzeje się, choruje i umiera, chociaż joginom często wydaje się, że ich to nie spotka lub też spotka dużo później.
Pamiętam, jak w zeszłym roku tłumaczyłam warsztaty jogi himalajskiej w Sulisławiu. Nauczyciel, Stephen Parker, zrobił na mnie ogromne wrażenie. Był jedną z tych osób, w towarzystwie których dobrze jest po prostu być. Trudno było mi się z nim pożegnać. Myślałam, że jest takim „joginem”, który wszystko już przerobił i mając świadomość, że przywiązanie jest jedną z głównych przyczyn cierpienia – jest od niego wolny. Mówiąc ostatnie „goodbye” było mi smutno i głupio, że ja od przywiązania wolna jednak nie jestem. „Tam, gdzie jest przywiązanie, tam jest miłość” .
Tam, gdzie jest przywiązanie, tam jest miłość. Jakie to ludzkie. Ciepłe i miękkie, jak kot bawiący się kłębuszkiem mechatej włóczki…

Ania Chomczyk
ania@bosonamacie.ple-mail: ania()bosonamacie.pl
Ćwiczę jogę od ponad 20 lat. Przez lata regularnie podróżowałam do Indii, aby poznawać ten niesamowity kraj oraz uczyć się jogi u źródła. Nadal kontynuuję moje jogiczne studia pod okiem najlepszych nauczycieli na świecie.
Studiowałam amerykanistykę na UW, a w 2016 r. na Uniwersytecie SWPS (kulturoznawstwo) obroniłam doktorat dotyczący jogi.
Pobieram lekcje klasycznego śpiewu Karnataki u Ranjini Koushik. Chętnie maluję i w styczniu 2021 r. zostałam certyfikowaną nauczycielką malarstwa intuicyjnego, Vedic art. Obecnie poszerzam moje kompetencje o terapię mięśni dna miednicy wg metody Bebo. Kocham Himalaje. Jestem mamą małego Felixa.
Joginka w podróży
Facebook: Joginka w podróży
Instagram: Joginka w podróży