Gdy nie jadę do Mysore…
5/10/2017
Kilka dni temu Facebook przypomniał mi, że dokładnie rok temu leciałam do Mysore. Miałam przed sobą perspektywę dwóch kilkumiesięcznych podróży po Azji, przede wszystkim po Indiach. Pobyt w Instytucie w Mysore, kolejny kurs nauczycielski w Riszikesz, miejsca takie jak jak Varanasi, Bodh Gaya, Kerala, Nepal… Poznawanie świata. Świata, w którym dzieją się historie, które nie mają prawa zadziać się tu. No i przygoda. Jak to fajnie wpaść na Dalaj lamę na lotnisku… I zobaczyć, że jest już naprawdę starym dziadkiem…
W Mysore miałam bardzo fajnego sąsiada, był z Jordanii i pisał w Indiach doktorat. Któregoś razu siedzieliśmy u niego przed domem, on palił w doniczce ognisko, na którym w miedzianym tygielku przygotowywał kawę po arabsku. I właśnie wtedy byliśmy świadkami jak przez otwarte okno do domu obok wpełzł całkiem sporych rozmiarów wąż. Wszystko skończyło się dobrze, po węża przyjechały specjalne służby zabierając go do dżungli lub do zoo…
Czy takie rzeczy mogą zadziać się w odcedzonym z magii świecie Zachodu? Świecie, gdzie wszystko regulują urzędy, sanepid, rzecznicy i rzeczoznawcy? Nie wiem. Trochę pewnie tak, ale nie w takim zakresie jak tam. Tam, czyli daleko. Tam, gdzie fajnie jest pojechać jednak będąc stąd. Pojechać, wziąć to, co chcemy brać i wrócić do swojego komfortowego życia tu. Doceniając, jak bardzo to co mamy może być puste, gdy nie ma tam Duszy.
W tym roku nie jadę do Mysore. Nie mogę sobie na to pozwolić finansowo, nawet nie wysyłałam aplikacji. Czuję stratę i wraz z upływem czasu to uczucie się nasila. Nie chcę tego badać, ani rozkminiać. Zazdroszczę tym, którzy pojadą, bo wyjechać zawsze oznaczało nabrać energii. A tryb osiadły na dłuższą metę mi nie służy.
Jest początek nowego miesiąca i znowu grupy początkujące pękają w szwach. Zastanawiam się, kogo uda mi się na tyle zainspirować, aby joga stała się jego pasją. Kto poczuje i zrozumie metodę Ashtangi, kto będzie chciał włożyć wysiłek i nauczy się sekwencji. Kto zostanie nauczycielem. Kto zrezygnuje po miesiącu lub jeszcze w połowie. Kto na wiele miesięcy lub nawet lat zostanie w grupie początkującej. W kim będzie żyło to, o czym mówię.
Martwię się o pieniądze. Chyba o tym chciałam dziś napisać, o tym miał być ten wpis. O tym, że nie chcę stawać na rzęsach, aby robić milion dodatkowych rzeczy i być wszędzie. O tym, że ludzie chcą jeździć ze mną na wyjazdy, a nie mam ośrodka (lub trzeba rezerwować na drugą połowę 2018). Pewnie gdybym wzięła sobie coacha, to by mnie przemielił. Pewnie znalazłyby się pieniądze na Mysore, wyciągnięte gdzieś spod ziemi. Pewnie udałoby się wreszcie wydać mój doktorat, który jest zajebistą książką o jodze, znaleźć dofinansowanie, bo wydawnictwa akademickie ledwo przędą. Może po prostu nie „walczę” o „sukces”, bo taka walka wydaje mi się nienaturalna. Poza tym, czym jest ten „sukces” to już inna sprawa…
Rozmawiałam o tym z przyjaciółką i to zawsze są trudne rozmowy. Bo mówienie o takich lękach jest niepopularne. Martwię się o pieniądze i to może irytować. Tym bardziej, że nie czuję, abym miała prowadzić kanał na youtubie. Tym bardziej, że nie chcę prowadzić większej ilości zajęć niż prowadzę, nie chcę też brać więcej uczniów indywidualnych niż mam. Nie chcę uczyć jogi taśmowo, ani pracować ponad siły. Nie taki jest mój przekaz, nie to chcę pokazać ludziom. To nie byłaby joga.
***
Mam wrażenie, że chyba tak naprawdę przychodzą po energię. Sami o tym czasem mówią. To się czuje podskórnie. A ponieważ podobno pieniądze to energia – może widocznie ta energia zatrzymuje mnie teraz tu na miejscu. I może cała magia wszechświata ma się zadziać właśnie tu, w jesiennej Polsce.

Ania Chomczyk
ania@bosonamacie.ple-mail: ania()bosonamacie.pl
Ćwiczę jogę od ponad 20 lat. Przez lata regularnie podróżowałam do Indii, aby poznawać ten niesamowity kraj oraz uczyć się jogi u źródła. Nadal kontynuuję moje jogiczne studia pod okiem najlepszych nauczycieli na świecie.
Studiowałam amerykanistykę na UW, a w 2016 r. na Uniwersytecie SWPS (kulturoznawstwo) obroniłam doktorat dotyczący jogi.
Pobieram lekcje klasycznego śpiewu Karnataki u Ranjini Koushik. Chętnie maluję i w styczniu 2021 r. zostałam certyfikowaną nauczycielką malarstwa intuicyjnego, Vedic art. Obecnie poszerzam moje kompetencje o terapię mięśni dna miednicy wg metody Bebo. Kocham Himalaje. Jestem mamą małego Felixa.
Joginka w podróży
Facebook: Joginka w podróży
Instagram: Joginka w podróży