Lajki na mecie
30/05/2017
Świeżo po Runmaggedonie Facebook wypełnił się zdjęciami dumnych uczestników. W ten sam weekend odbyła się tez Kierat (100 km w Beskidzie i Gorcach). W ten sam weekend pisałam tekst o dziewczynie, która biegała maratony, setki, a nawet 250 km w Maroku. W ten sam weekend miałam wrażenie, że kryzys, o którym pisałam w poprzednim tygodniu na blogu – zelżał. Zelżał, bo nie odpuściłam, tylko dzielnie rozwijałam matę dzień po dniu, mimo, że bardzo nie chciałam na niej być.
Po co ta wyliczanka? Bo tak mi przyszło do głowy, że wytrwałość, to ważna cecha.
Rozgrzeszam fejsbukowy lans po Runmaggedonie! Pokonać 30 przeszkód i 12 kilometrów to jest coś. Przebiec maraton albo setkę to jest coś. Zwłaszcza, że trzeba wcześniej trenować. Tak samo codziennie znajdowanie czasu na praktykę… do tego trzeba wytrwałości, konsekwencji, wiary w siebie i ufności w metodę. Do tego trzeba pokonać nudę, zniechęcenie, zmęczenie. Na szczęście, są nagrody. Nie tylko lajki na Fejsbuku.
Kiedy nasza psyche się wzmacnia, wzmacnia się ciało i coś dobrego dzieje się w życiu. Możemy więcej dłużej, dalej. Możemy pokonywać kolejne przeszkody, kolejne kilometry i w końcu dojdziemy tam, gdzie chcemy albo nawet tam, gdzie nie chcemy, ale gdzie jest fajnie. Im jesteśmy silniejsi, bardziej elastyczni, im lepszą mamy kondycję i większą zdolność pokonywania murów – tym więcej mamy opcji. A o opcje chyba w życiu chodzi. Żeby eksperymentować w kwestii, co nam daje radość i jak już ustalimy, to coś zdobyć, zbudować sobie swój świat jak w Minecrafcie i rozgościć w nim. I zostawić (piszę to bez poczucia wyższości, raczej ze współczuciem) daleko w tyle tych, którzy budować nie mają siły, bo się nie wzmocnili codziennym treningiem ciała i umysłu.
Współczesnie, gdzie wszystko jest instant, gdzie panuje epidemia ADHD, niecierpliwość i nastawienie na szybki efekt, to cudownie, że są ludzie, którzy nie dali się omamić i nie wierzą, że coś ważnego można osiągnąć szybko. Bo chyba jednak nie można. Taka jest moja obserwacja.
Dlatego, kochani, wstawiajcie foty na Fejsbuka i Insta. W kapotanasanie, w błocie, w pocie, na mecie, z medalem, z uśmiechem. Niech będą motywacją dla tych, co się chcą zmotywować. Ja chcę. I będę je lajkować.

Agnieszka Passendorfer
aga.passendorfer@gmail.comPraktykuje i uczy w Yoga Republic. Kocha czytać i pisać. Autorka książek „13 lekcji jogi”, „10 lekcji jogi. Jamy i nijamy w codziennym życiu”, „13 lekcji miłości” i "Czakry". Współzałożycielka platformy
Omline.Expert. Stara się być dobrą mamą, partnerką, przyjaciółką, nauczycielką i uczennicą.