
Pochwała doświadczania
Pochwała doświadczania
Wymuszone odosobnienie stało się ogromnym sprawdzianem miłości własnej. W obliczu spotkania z samym sobą mamy dwie możliwości: podjąć dialog, albo milczeć. Milczenie ma swoją wartość jednak milczeć wobec samego siebie, to jakby własnymi rękami nałożyć na usta knebel. Wbrew zdrowemu rozsądkowi, można skutecznie uciekać przed sobą. Nie bez końca, ale na tyle długo, by nie wystarczyło czasu na radość z odnalezienia.
Mam czterdzieści lat i dopiero teraz mogę powiedzieć, że wiem, w którym miejscu świata szukać samej siebie. Nieustannie krążymy wokół nas samych, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Poszukujemy sensu w życiu, podejmując decyzję, nawiązując relacje, oczekując. Zapominamy przy tym, że palce wszechświata nie tylko kierują się w naszą stronę, ale to my nimi poruszamy.
Każdy ma swoje dramaty i traumy do przepracowania. Osoby wysoce wrażliwe szczególnie odczuwają zło, z którym pośrednio lub bezpośrednio obcują. Zatem budujemy pancerze, zakładamy maski wsiadamy w szybkie samochody, kładziemy przed sobą góry zadań, płaczemy tylko w samotności albo w ogóle, bo to przecież słabość. A może dobrze jest sobie pozwolić również na słabość. Nie w ramach buntu, terapii czy planu. Ale w ramach doświadczania czułości wobec samego siebie. Bo wszystko co nam się przydarza ma swoją wartość i wymowę. Pozwólmy sobie doświadczać. I pochylmy się nad stanami jakie nam się przydarzają. Mam nadzieję, że kiedyś obudzę się w świecie, gdzie pójście do terapeuty, nie będzie miało pejoratywnych skojarzeń, nie będzie budziło lęku, a człowiek w terapii nie będzie stygmatyzowany. To ważne sięgać po pomoc, jeśli to co sami możemy zrobić dla swojej psychiki już nie wystarcza. Możemy też, a nawet powinniśmy skupiać się na sobie, niezależnie od tego na jakim etapie życia akurat się znajdujemy. Zróbmy to, jeśli jesteśmy gotowi na taką konfrontację, bo może być ona równie piękna co bolesna.
Smutek – doświadczenie smutku jest mi szczególnie bliskie. Smutek traktuję jak coś koniecznego, oswojonego. Ostrzega mnie on przed melancholią, która nieraz prowadziła do wycofania się, teraz jednak jest sygnałem do walki. Doświadczanie smutku pozwala wydobyć z siebie pokłady czułości, które są kolejnym krokiem w tym jednoosobowym dialogu .
Czułość – wobec siebie na początek, bo od takiej czułości zaczyna się wszystko. Jeśli składamy się z blizn, nad każdą warto pochylić się i przypomnieć z czego wynikała. Dać sobie prawo do rozpamiętywania i rozdrapywania, działania które są zaprzeczeniem tak lansowanego „trzymaj się”. Pozwólmy sobie się „nie trzymać”, po to, by odnaleźć mechanizmy samopocieszenia. Bądźmy dobrzy przede wszystkim dla siebie. Wtedy dobro dane innym będzie czymś naturalnym i prawdziwym.
Akceptacja – moja nauczycielka jogi powiedziała kiedyś na lekcji „zaakceptuj ograniczenia swojego ciała, pozwól mu na bunt”, i to było zdanie, które przełamało mój strach przed jogową porażką. Póki traktujesz praktykę zadaniowo, ona niewiele różni się od ćwiczeń na siłowni. Dla mnie joga jest sztuką poznawania samej siebie, swojego ciała. Sztuką odnajdywania ograniczeń i czułej akceptacji. Ten rodzaj skupienia i wysiłku jest jakby szyty na moją miarę. Niektóre części mojego ciała są jak z drewna i wiem, że tam kumuluje się cały stres. Jestem dumna z siebie gdy z nimi walczę, ale też pozwalam im nieraz wygrać, bo postanowiłam nie walczyć z samą sobą aż do krwi.
Natura – Doświadczenie natury jest czymś pomiędzy tęsknotą, a słodkim wspomnieniem. Człowiek nie jest w stanie odciąć się od swoich atawistycznych rusztowań, w ramach których staliśmy się gatunkiem zdolnym doświadczać. Kontakt z mocą Natury często jest podszyty lękiem, ale potrzebowałam wielu lat, żeby zrozumieć, że tylko blisko natury oddycham naprawdę. Ale natury można doświadczyć również w mieście, odnajdując w nim obrazy i dźwięki w których aglomeracja cichnie, a natura zwycięża. Wystarczy zamknąć oczy i przenieść uwagę z otoczenia na oddech. Zawsze chciałam mieszkać w mieście, żywić się jego energią i cieszyć swobodą anonimowości. Teraz wiem, że mój introwertyzm to z jednej strony mechanizm obronny, a z drugiej wygodna wymówka. Szukam więc bezpiecznego połączenia między byciem w mieście, a miłością do natury. Marzą mi się rozsądne kompromisy, na których zbudowałabym bezpieczny świat.
Kobiecość – dojrzałość pozwoliła mi zrozumieć, że bycie kobietą do niczego mnie nie uprawnia, ani nie zmusza. Nie daje mi przywilejów, ale też nie nakłada dodatkowych obciążeń. Bycie kobietą, kobiecość, jest dla mnie doświadczaniem emocji przypisanych do mnie jako osoby, a nie do osoby konkretnej płci. Nie szukam w mojej kobiecości usprawiedliwień ani przyczyn. Niczego od niej nie oczekuję. Doświadczanie kobiecości to miłość, uważność, macierzyństwo, partnerstwo. Taka semantyczna autonomia pozwala mi tym bardziej na opór, gdy spotykam się z dyskryminacją i gdy widzę że kobiety muszą walczyć o swoje prawa, tylko dlatego, że ograniczono im je ze względu na płeć. Niesprawiedliwość to jedna z największych porażek ewolucji.
Porażki – pozwalam sobie na doświadczanie porażek i uczę się robić to bez poczucia winy. Nasze poczucie winy to bonus, który często dostajemy w dzieciństwie, pod postacią rad, uwag, przepowiedni. Nasi rodzice, lub inni dorośli, niczym źli prorocy przewidywali nasze potknięcia, i niezależnie jak finalnie sprawy się miały, ziarenka zostały posiane. Z tych ziaren w życiu dorosłym wyrasta całe drzewo lęków, które jest wzmacniane oczekiwaniami płynącymi ze świata zewnętrznego, do naszej zawsze czułej wrażliwości. A przecież mamy prawo podejmować złe decyzje. Mamy prawo akceptować niedoskonałość. Codziennie muszę przypominać o tym samej sobie, co jest niezwykle trudne w świecie, w którym dążenie do doskonałości, szlifowanie umiejętności i doskonalenie siebie jest nową religią.
Ostatecznie myślę, że najważniejsze w życiu to mieć cel. Mieć ich wiele. Niezależnie od tego czy jest nim podróż w nieznane, nauka płakania, czy upieczenie dobrej bezy. Najprzyjemniejsze w życiu jest doświadczanie. Staram się o tym pamiętać i być dobrą dla samej siebie. Najważniejsze to budzić się w ciepłej oswojonej przestrzeni, w którym będziemy swoim najlepszym przyjacielem.
Pracuję nad tym.
To jest mój cel.
Skoro już tu jesteś...
...mamy do Ciebie prośbę. Coraz więcej osób czyta artykuły na portalu Bosonamacie.pl, znajduje tu także informacje o ciekawych warsztatach i wyjazdach.
Nasz portal działa na zasadach non-profit, nie jest firmą, ale efektem pracy i zaangażowania grupy pasjonatów.
Chcemy, by nasz portal pozostał otwarty dla wszystkich czytelników, bez konieczności wprowadzania opłat za dostęp do treści.
Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą. Wesprzyj nas na Patronite! Nawet symboliczne 10 złotych miesięcznie pomoże nam tworzyć wartościowe treści i rozwijać portal.
Jeśli nasz artykuł był dla Ciebie pomocny, ciekawy lub po prostu lubisz to, co robimy – kliknij logo poniżej i dołącz do grona naszych patronów.
Każde wsparcie ma znaczenie. Dzięki Tobie możemy działać dalej!
Dziękujemy!