
6 powodów dlaczego nie warto namawiać nikogo na jogę
6 powodów dlaczego nie warto namawiać nikogo na jogę
Wydaje się to logiczne: mamę boli kręgosłup, koleżanka podłapała doła, brat żyje w stresie – „Chodź ze mną na jogę” – mówimy. Ja tak kiedyś mówiłam. Z dobrymi intencjami, ale i tak żałuję. Dlaczego?
1. Nie każdy potrzebuje jogi. Serio. Może ci się to wydawać dziwne. Ale… tak, są ludzie, którzy radzą sobie świetnie bez niej. Wybrali inną ścieżkę rozwoju. Medytację zen, tai chi albo pracę w wolontariacie Puszczy Białowieskiej. Są w harmonii ze sobą i światem, mimo że nie znają żadnej asany. I to jest OK.
2. Czasem trzeba dojść do granicy. To jeśli chodzi o ten bolący kręgosłup, doła i stres. Trzeba, żeby naprawdę zabolało – bardzo, bardzo mocno. Ma to pewnie coś wspólnego z karmą i coś z psychologią. Wtedy, kiedy pójdziemy na jogę i poczujemy różnicę, bardziej ją docenimy. Poza tym…
3. Bardziej cenimy rzeczy, które osiągnęliśmy samodzielnie. l w których zdobycie włożyliśmy wysiłek. Jest takie powiedzenie: „Łatwo przyszło, łatwo poszło…”. Dlatego pozwól osobie, której dobrze życzysz, samodzielnie wybrać studio, kupić karnet, zapłacić za matę. Oczywiście, odpowiadaj szczerze na pytania, co tobie dała joga i jaką szkołę polecasz, ale… tylko tyle. Nie rozdawaj gratisów – jak nachalny producent płatków śniadaniowych w supermarkecie, bo wywołasz reakcję odwrotną do tej, którą chcesz wywołać.
4. Rady odbierane są często jako krytyka. Mówiąc komuś: idź na jogę, sugerujesz, że jest głupszy niż ty, bo sam jeszcze na to nie wpadł. Albo ma słabszą wolę, bo nie chce mu się regularnie praktykować asan. Albo coś z jego życiem/zdrowiem/światopoglądem/wagą jest nie tak, skoro potrzebuje jogi. Albo… cokolwiek. W każdym razie sprawiasz, że czuje się gorszy. A gdy naruszasz czyjeś poczucie własnej wartości, ten ktoś zaczyna się bronić. I za wszelką cenę może chcieć ci udowodnić, że nie masz racji. I nie pójdzie na tę jogę, albo pójdzie i powie, że to nie działa. Możesz też stracić jego przychylność w innych dziedzinach: ludzie nie tyle lubią cię za to, jakim jesteś, ale za to, jak się czują w twoim towarzystwie.
5. Pewnie chcesz coś sobie udowodnić. To stary mechanizm, wdrukowany w nasz mózg: gdy już podejmiemy jakąś decyzję, na siłę racjonalizujemy swój wybór podając (a często wymyślając) mnóstwo argumentów „za”. Za tym, żeby jechać do Tajlandii w tym roku, żeby nie jeść glutenu, żeby zapisać dziecko do szkoły demokratycznej. I… tak, chodzić na jogę. I szukamy sprzymierzeńców. Stada, które postępuje tak jak my. Żeby tym bardziej uwierzyć, że nasza decyzja była najlepsza z możliwych. Ale czy to stado naprawdę ci potrzebne? Joga jest cudna. Obroni się sama. Praktykuj, nie szukając potwierdzenia, że warto. Wiesz, że warto.
6. Namawiając na jogę karmisz swoje ego. OK, prawdopodobnie masz dobre intencje, ale… może nie do końca? Może rzeczywiście czujesz się mądrzejszy, lepszy i chcesz utwierdzić się w tym przekonaniu. A może wręcz liczysz na głaski i wdzięczność? Ja nie wiem, ale ty pewnie wiesz. A jeśli nie… zadaj sobie jeszcze raz pytanie: dlaczego koniecznie chcesz, żeby twój partner/dziecko/przyjaciółka chodził/ła na jogę. I zadaj je sobie potem jeszcze raz. Aż usłyszysz w sobie szczerą odpowiedź. Jeśli ci się nie spodoba… do zobaczenia ma macie.
Skoro już tu jesteś...
...mamy do Ciebie prośbę. Coraz więcej osób czyta artykuły na portalu Bosonamacie.pl, znajduje tu także informacje o ciekawych warsztatach i wyjazdach.
Nasz portal działa na zasadach non-profit, nie jest firmą, ale efektem pracy i zaangażowania grupy pasjonatów.
Chcemy, by nasz portal pozostał otwarty dla wszystkich czytelników, bez konieczności wprowadzania opłat za dostęp do treści.
Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą. Wesprzyj nas na Patronite! Nawet symboliczne 10 złotych miesięcznie pomoże nam tworzyć wartościowe treści i rozwijać portal.
Jeśli nasz artykuł był dla Ciebie pomocny, ciekawy lub po prostu lubisz to, co robimy – kliknij logo poniżej i dołącz do grona naszych patronów.
Każde wsparcie ma znaczenie. Dzięki Tobie możemy działać dalej!
Dziękujemy!