
W zdrowiu i w chorobie
W zdrowiu i w chorobie
Praktykuję Ashtanga jogę od kilku lat. W grudniu usłyszałam diagnozę – nowotwór złośliwy rozsiany po organizmie. Była tym bardziej szokująca, że właściwie do połowy października czułam się bardzo dobrze i nigdy bym nie pomyślała, że dolega mi coś poważnego. Cały listopad i grudzień nie praktykowałam jogi. A właściwie asan, bo pranajamy i medytację praktykowałam. Tęskniłam jednak ogromnie za matą, a żyłam w ogromnej niepewności. Nie wiedziałam, czy powrót będzie możliwy, kiedy będzie możliwy, jak mi on w ogóle wyjdzie, bo choroba ogromnie mnie osłabiła. Między świętami, a Sylwestrem miałam pierwszą chemioterapię.
Gdy się lepiej poczułam, to za namową jednej z nauczycielek z Yoga Republic, mojej przyjaciółki, przyszłam na poranne zajęcia Mysore. Nie było łatwo, nie będę ukrywać. Wracałam stopniowo, powoli, najpierw słaba. Ale przychodziłam codziennie z przerwą na drugą chemię. Przed trzecią wróciłam praktycznie do całej pierwszej serii. Wysiłek jest większy niż w październiku, ale z dnia na dzień naprawdę jest lepiej. I na macie, i w zmaganiach z chorobą. Czuję się mocniejsza i spokojniejsza, przepełniona pozytywnymi myślami. Nie chudnę, odbudowują się moje mięśnie. Spotykam codziennie tych samych ludzi, których spotykałam przed diagnozą. I oni też poprawiają mój nastrój – dobrym słowem czy uśmiechem. A raz już udało mi się wyskoczyć z bakasany do kija!
Postanowiłam, więc dzielić się swoimi doświadczeniami. Bo może ktoś, kto również jest chory, a ma akurat moment zwątpienia, zobaczy, że ani choroba ani ciężkie leczenie nie musi oznaczać rezygnacji z pasji czy też z “normalnego” życia. Nie oznacza, że człowiek staje się słabszy, a wręcz przeciwnie może stać się nawet silniejszy. Bo co trudnego jest w tym, kiedy jest łatwo?
Być może uda mi się również zainspirować zdrowe osoby do wytrwałości i skupianiu się na rzeczach wnoszących coś pozytywnego do życia. Zaczęłam od pisania na swoim profilu na Facebooku i Instagramie, wpisy ilustrując świetnymi zdjęciami, które zrobił mi mój nauczyciel – Przemek Nadolny. Pochwalił też mój pomysł. Już po pierwszym wpisie, w którym opisałam swoją historię, był odzew. Dostałam mnóstwo wsparcia, ale również piszą do mnie ludzie w wieku podobnym do mojego, o tym, że sami chorują, poważnie. I że to, co robię jest faktycznie potrzebne i coś im daje. Mam nadzieję, że tak będzie dalej. Pisać będę tu oraz w magazynie “Joga” (pierwszy odcinek już 14 lutego!). Mam nadzieję, że czasem faktycznie pomogę, czy lekko kogoś zainspiruję – np. przy pracy nad ograniczeniami, które są w naszej głowie. To jest joga.
Skoro już tu jesteś...
...mamy do Ciebie prośbę. Coraz więcej osób czyta artykuły na portalu Bosonamacie.pl, znajduje tu także informacje o ciekawych warsztatach i wyjazdach.
Nasz portal działa na zasadach non-profit, nie jest firmą, ale efektem pracy i zaangażowania grupy pasjonatów.
Chcemy, by nasz portal pozostał otwarty dla wszystkich czytelników, bez konieczności wprowadzania opłat za dostęp do treści.
Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą. Wesprzyj nas na Patronite! Nawet symboliczne 10 złotych miesięcznie pomoże nam tworzyć wartościowe treści i rozwijać portal.
Jeśli nasz artykuł był dla Ciebie pomocny, ciekawy lub po prostu lubisz to, co robimy – kliknij logo poniżej i dołącz do grona naszych patronów.
Każde wsparcie ma znaczenie. Dzięki Tobie możemy działać dalej!
Dziękujemy!