
PRZECZYTAJ: Wywiad z Johnem Scottem

fot: Astanga Yoga Studio, astanga.pl
Jeden Procent Teorii: John Scott
To jest transkrypcja i tłumaczenie na j. polski wywiadu z nauczycielem Ashtanga jogi Johnem Scottem, który możesz odsłuchać >> TUTAJ<<.
Przeczytaj rozmowę z Johnem Scottem o tym, jak zostać dobrym nauczycielem jogi.
John Scott to charyzmatyczny nauczyciel Ashtanga Jogi. Swoją praktykę pod okiem Shri K. Pattabhi Joisa rozpoczął w roku 1989. Dzięki plastycznej wyobraźni i ogromnemu doświadczeniu, potrafi znakomicie przybliżyć uczniom praktyczne i teoretyczne aspekty jogi.
Wywiad został przeprowadzony w Astanga Yoga Studio w Warszawie, w marcu 2016 roku.
Anna Socha-Bystroń: Cześć, dzisiaj rozmawiam ze słynnym Johnem Scottem, który jest w Warszawie, w związku z tygodniowymi warsztatami Self Practise w Astanga Yoga Studio. Cześć John.
John Scott: Cześć wszyscy, tu John. Ania, podobno masz do mnie jakieś pytania!
Tak, to prawda. Dziękuję bardzo, że mogę je zadać! Chciałabym zapytać, skąd bierzesz tyle energii, żeby wciąż pracować z ludźmi, uczyć ich, podróżować. Czy nie jesteś czasami zmęczony albo nawet znudzony? Co Cię nakręca, co cię trzyma w tym?
To może nie być odpowiedz, jakiej się spodziewasz, Ania. To co mnie nakręca to poczucie misji, misji którą jest kontynuowanie pracy Shri Pattabhi Jois. Guruji miał dwa razy tyle energii, niż to ile doświadczasz ode mnie, a może nawet jeszcze więcej. W tamtych czasach nie używaliśmy słowa parampara, Guruji dzielił się z nami Shakti. Przekazywał swoją energię. Miałem więc bezpośredni kontakt z tą energią. Widziałem jego pasję. On widział grupę zachodnich studentów, w latach 70-tych i 80-tych, którzy mieli w przyszłości rozpowszechniać jego i Kryshnamachari pracę na zachodzie. Więc czuję się ambasadorem Gurujiego. Guruji zawsze uważał siebie za ucznia, nie za nauczyciela. I ja także jestem przede wszystkim uczniem. I muszę pilnować swojej praktyki. Jeśli nie praktykuję, być może nawet mam dużo energii, ale co mnie regeneruje, co pozwala mi się odbudować, uzupełnić? Jeśli uczysz za dużo, a za mało praktykujesz, w końcu stracisz zaangażowanie, motywację, ekscytację. Na tych warsztatach w Warszawie mam troje asystentów, dzięki czemu mam mniej pracy… Ale ważniejsze jest to, że jest troje ludzi, z którymi mogę praktykować popołudniami. Dzisiaj o 15 będziemy mieli swoje zajęcia. W pewnym sensie wszyscy pracujemy by się samodoskonalić, ale pracujemy nad sobą, żeby polepszyć społeczność. Do pewnego momentu możemy to robić sami, samodzielnie, ale to bardzo trudne.
Jestem szczęściarzem. Uczę nauczycieli przekazywać wiedzę Gurujiego. Ci nauczyciele chcą ze mną pracować, chcą ze mną praktykować, a ja chcę praktykować z nimi. To jest dwustronna wymiana Shakti, które przekazujemy sobie nawzajem. Dlatego jestem szczęśliwy, że mogę współdzielić to doświadczenie. Ta praktyka jest niezwykła. Nuda? Nie ma szans na nudę, bo nie ma stagnacji. To jest podróż – jama, nijama, asana – zawsze jest pozycja, zawsze jest oddech. Oddech wiedzie nas do pratyjahary, pratyjahara prowadzi do koncentracji. Tak naprawdę pracujemy nad koncentracją. To daje nam potencjał do zmiany stanu świadomości. Używając wyrażeń typu „czy nie jesteś zmęczony, czy nie jesteś znudzony, skąd bierze się twoja energia” odwołujemy się do niższego stanu świadomości. Jeżeli będziemy w stanie dostroić się do innej wibracji, wtedy tego typu problemy przestaną dla nas mieć znaczenie. Tak więc praktyka i dzielenie się tą praktyką, aby patrzeć, tak jak dzisiaj na zajęciach, jak ludzie zbierają się razem, łączą swoje energie, żeby pracować razem, razem rosnąć, to niesamowite i wyjątkowe. Tak to działa, wprowadzając ludzi w stan głębszej koncentracji. Tak więc dostaję energię z własnej praktyki, widzę jak inni ludzie otrzymują ją ze swojej, dzięki niej osiągam skupienie i koncentrację. Mam wiele narzędzi i przekazuję naukę o nich innym ludziom, aby oni również mogli doświadczyć tego czego doświadczam ja, żeby to nie były tylko ćwiczenia. Gdyby to były tylko ćwiczenia i gdybym po jednym treningu musiał robić następny a potem jeszcze jeden, to tak, wtedy byłbym zmęczony.
Ale pamiętaj, że to jest praktyka medytacyjna. Czy medytacja jest męcząca? Nie jest! To trochę jak w Matrixie [film], gdy Neo kończy trening i odłącza się, a w ustach ma krew, bo jego ciało jest uszkodzone. Zdziwiony mówi do Morfeusza, Morfeuszu – myślałem, że to nie jest naprawdę. Morfeusz mu odpowiada – umysł sprawia, że to jest naprawdę. Ciało nie może żyć bez umysłu. Tak więc, pomimo że jestem pogrążony w medytacji, to pod koniec dnia moje ciało czuje się jakbym był na wyprawie. Śpię bardzo dobrze. Robię „świadomą dwunastkę” ( przyp. tłum. praktyka oddechowa), śpię bardzo dobrze i budzę się wypoczęty. Myślę, że to jest odpowiedz na Twoje pytanie.
Jak uczyć Ashtangi ludzi początkujących, takich którzy nigdy nie mieli kontaktu z tą metodą, i przychodzą pierwszy raz do shali. Jak możemy ich motywować, żeby się rozwijali i praktykowali?
To ważne pytanie. Słowo klucz to precedens. Twoja odpowiedzialność jako nauczyciela to stworzyć najlepszy, najczystszy precedens dla uczniów. Pattabi Jois, Gurujii, pokazywał na swoim przykładzie czym jest ta praktyka. Kiedy go spotkałem, już nie praktykował, ale to jest inna historia. Był także ojcem, miał dom na utrzymaniu i prawdziwe życie, w którym działy się codzienne rzeczy. Kiedy jego syn Ramesh umarł, w ramach pokuty Gurujii przestał praktykować. Nadal praktykował pranajamę i medytację. Gurujii był neutralny, w kontekście rzeczy które preferował. Kiedy więc znajdował się w tym stanie dharany (koncentracji) i dhyjany (medytacji), przekazywał uczniowi praktykę. Zaczynając praktykować jogę z Derekiem Islandem, pracowałem i nie mogłem chodzić na jego regularne zajęcia. Mogłem jednak ćwiczyć z nim, wtedy kiedy on robił swoją praktykę. Więc byłem jego kumplem do praktyki.
Teraz zdarza mi się podobnie pracować, kiedy praktykuję z początkującymi. Widziałaś to dzisiaj, jak prowadziłem liczoną sekwencję. Dla początkujących ty musisz być przykładem, musisz inspirować swoich studentów. Jeżeli będziesz tylko stać i mówić im „zrób to i to i tamto” – to nie jest zbyt inspirujące! Zwykły umysł, a taki mają twoi studenci kiedy pierwszy raz przychodzą, działa w ten sposób, że cokolwiek zrobisz to zostawi swój ślad, wywrze na niego wpływ. Niech tym pierwszym wrażeniem będzie „podążaj za mną”. Prowadź ich robiąc z nimi powitania słońca, licz tak jak liczysz. Między dwoma ciałami dzieje się nieprawdopodobna rozmowa, to cały język. Łącząc się z tobą w twojej praktyce, w twoim skupieniu, oddechu, mogą poczuć, że to jest coś wyjątkowego. Jak zwyczajne jest to, że mają trudności z dotknięciem palców swoich stóp, albo wygięciem kręgosłupa. To będzie dla nich oczywiste, nie trzeba tego wytykać. To jest początek, aby stać się samoświadomym. Bądź przykładem.
Mówię do moich początkujących – naśladuj mnie. Przez pierwsze trzy, cztery dni w ogóle ich nie dotykam. Powtarzają po mnie, ich ciała podążają za moim ciałem, rozliczam dla nich oddechy. Dopiero po tym czasie daję korekty manualne. Jeżeli zrobię to za szybko, może to dać im mylne poczucie, że chodzi tylko o pozycję ciała. Naśladuj mnie, naśladuj moje liczenie, mój oddech, moje skupienie, ruch mojego ciała. To nie ma znaczenia, jeśli ich ciało nie jest w stanie idealnie powtórzyć mojego ruchu. Oni dopiero zaczynają swoją podróż. Kiedy już uda mi się to w nich ustanowić, zaczynam korygować postawę, aby mieli solidne podstawy. Chodzi tu o właściwą pozycję stóp, rąk, dystans, prawidłowe ustawienie kręgosłupa. Zawsze jednak pilnuję przede wszystkim, żeby oddychali. I liczę. Rozliczenie, oddech, pozycja. Ekham, wdech, podnieś ręce do góry, popatrz do góry. Numer, oddech, akcja, punkt skupienia wzroku – dokładnie w tej kolejności. Kiedy ciało będzie wiedziało gdzie skierować wzrok, jak ułożyć ręce, nie musisz już tego powtarzać. Mówisz tylko: ekham – wdech, dwey – wydech, jeśli w trini głowa się nie podnosi, mówisz – głowa do góry. Uczeń podpowiada ci czego masz uczyć, tym jak oddycha w trakcie skoku w tył, więc pracuj aby zaczynał wydech przed skokiem. Dialog albo teoria metody pojawia się tylko wtedy, kiedy uczeń nie robi czegoś właściwie. Ostatecznie i tak musisz powiedziec: ekham inhale, albo jeden – wdech, dwa wydech rece do maty. Programujesz w uczniach ruch, choreografię. Od początku wytłumacz im, że uczą się języka, i tego jak oddychać i ruszać się synchronicznie.
Jak być dobrym nauczycielem?
Aby być dobrym nauczycielem trzeba być dobrym przykładem. Patrzą na ciebie, jesteś obserwowana. Uczniowie są jak dzieci, będą kopiować, dlatego precedens jest tak ważny. Najlepsi uczniowie to tacy którzy dopiero zaczynają. Przykład który dajesz, odnośnie tego jak stoisz, jak oddychasz, jak się odprężasz, jak stajesz się neutralna, to jest bardzo ważne. Żeby być dobrym nauczycielem musisz praktykować, musisz kontynuować tą podróż i musisz być najlepszym uczniem jakim możesz być. Zawsze musisz być uczniem robiącym swoją praktykę, ponieważ wciąż jest tyle rzeczy do odkrycia. To nigdy nie ma końca. W chwili gdy wydaje ci się, że coś wiesz, sprawdź to jeszcze raz. Jeśli myślisz, że wiesz gdzie jest mula bandha, poszukaj jeszcze raz. Pamiętaj też, że mimo bycia nauczycielem dla swoich uczniów, to oni też mogą być twoimi nauczycielami. Uczysz się od swoich uczniów tego jak ich uczyć. Każdy student jest na swojej własnej ścieżce, każdy z nich uczy się w trochę inny sposób. Niektórzy są słuchowcami, inni kinestetykami a jeszcze inni wzrokowcami. Staram się, żeby ludzie mogli tego posmakować, powąchać. Jestem świadomy, że niektórzy muszą to wykonać, inni muszą to zobaczyć, jeszcze innym muszę to narysować, aby wytłumaczyć.
Byłem w szkole jednym z tych dzieci, o których mówiono, że wolno się uczą, że są trudne, że mają dysleksję. Dzisiaj mam tyle lat, że nie muszę już być w ten sposób szufladkowany. Ponieważ miałem trudności jako uczeń, nigdy nie pasowałem do pudełka, nigdy nie zostałem zindoktrynalizowany przez system edukacji, rozumiem jak to jest nie rozumieć co chce przekazać nauczyciel. Nauczyciel musi umieć ocenić poziom na którym jest uczeń, aby się z nim spotkać. Dlatego schodzę do tego samego poziomu co moi uczniowie, na macie obok nich. Musisz być inspiracją, wzbogacać swoje nauki własnymi odkryciami, obserwować co się dzieje kiedy uczysz. To jest jak nauka, a twoi uczniowie i grupa to twój eksperyment naukowy. To piękne koło, to czego doświadczasz na swojej macie używasz póżniej na zajęciach, ale to czego doświadczasz na zajęciach używasz we własnej praktyce. Jak w książce, gdy czytasz ją pierwszy raz, jesteś na pierwszym poziomie świadomości. Następnym razem gdy ją przeczytasz, jesteś już bardziej świadomy, możesz więcej z niej zrozumieć bo jesteś już innym człowiekiem. Dla mnie to co jest ekscytujące w uczeniu to pojawiać się na zajęciach jakby to były moje pierwsze w życiu zajęcia. Jeśli takie mam nastawienie to wiem że dokonam jakichś odkryć. To jest to co mnie nakręca, to jest to co mnie motywuje.
Dziękuję bardzo za rozmowę.
Skoro już tu jesteś...
...mamy do Ciebie prośbę. Coraz więcej osób czyta artykuły na portalu Bosonamacie.pl, znajduje tu także informacje o ciekawych warsztatach i wyjazdach.
Nasz portal działa na zasadach non-profit, nie jest firmą, ale efektem pracy i zaangażowania grupy pasjonatów.
Chcemy, by nasz portal pozostał otwarty dla wszystkich czytelników, bez konieczności wprowadzania opłat za dostęp do treści.
Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą. Wesprzyj nas na Patronite! Nawet symboliczne 10 złotych miesięcznie pomoże nam tworzyć wartościowe treści i rozwijać portal.
Jeśli nasz artykuł był dla Ciebie pomocny, ciekawy lub po prostu lubisz to, co robimy – kliknij logo poniżej i dołącz do grona naszych patronów.
Każde wsparcie ma znaczenie. Dzięki Tobie możemy działać dalej!
Dziękujemy!