
Sufi czyli miłość… Rozmowa z Maciejem Wielobobem
Sufi czyli miłość… Rozmowa z Maciejem Wielobobem
Niedawno nakładem wydawnictwa Sensus ukazała się kolejna książka M. Wieloboba. Tym razem o sufizmie jako ścieżce duchowego rozwoju. Czym jest sufizm? Przeczytaj rozmowę z autorem!
Ania Chomczyk: Jak zaczęła się twoja „przygoda” z sufizmem? I jak wyglądała twoja droga?
Maciej Wielobób: Powiedziałbym, że zaczęła się dość banalnie. W 1994 roku moi rodzice byli zaangażowani we współorganizację przyjazdu do polski jednego z najważniejszych nauczycieli sufizmu uniwersalnego w tamtym czasie – murszida Karimbakhsha Witteveena i jego żony Ratan. Dzięki temu miałem okazję nie tylko wziąć udział w wydarzeniu, ale i spędzić trochę czasu prywatnie z Ratan i Karimbakhshem. I muszę powiedzieć, że bardzo mnie zainspirował, z jednej strony ideami, które głosił, a z drugiej – swoją spójnością z tym, czego nauczał. Z tego powodu też przyciągnął mnie niejako trochę jako taki „father figure”, bo prawdę mówiąc miałem fatalne relacje z moim ojcem, a byłem jeszcze w swoich latach nastoletnich. Więc niewiele wtedy się zastanawiając poprosiłem go o inicjację na sufickiej ścieżce i on mi jej udzielił w Krakowie. Jeszcze tego samego roku byłem u niego na odosobnieniu w Holandii.
Zainteresowanie moich rodziców wkrótce się wyczerpało (choć moja mama do dziś szanuje Karimbakhsha, jego żonę i to, co robią), ale jakoś tak się stało, że w obliczu różnych moich życiowych przemian w młodości, Karimbakhsh i sufizm stały się moją opoką. W międzyczasie poznałem też mojego drugiego najważniejszego nauczyciela – szejka al-maszejka Mahmooda Khana.
Trudno mi moją drogę, która trwa już ponad 32 lata ująć jakimś zgrabnym zdaniem. Myślę, że nie była jakoś szczególnie niezwykła. Niekoniecznie byłem jakimś bardzo stabilnym uczniem, ale z drugiej strony byłem dość oddany i konsekwentny na ścieżce, a stopniowe przemiany we własnym sercu czy zmiana spojrzenia dawały siłę do dalszej drogi. W 2010 Karimbakhsh poprosił mnie o rozpoczęcie nauczania prostych praktyk, głównie oddechowych, a w 2011 nominował mnie na instruktora z prawami do inicjowania. W 2013 ordynował mnie na „pełnoprawnego” nauczyciela sufickiego – szejka, tuż po tym jak skończyłem pisać książkę „Medytacja w życiu codziennym. Ścieżki praktyki w sufizmie uniwersalnym”, więc zawsze się śmieję, że była moją pracą dyplomową. W 2016 roku szejk al-maszejk Mahmood Khan nominował mnie na murszida – „starszego” szejka.
Wielu osobom sufizm kojarzy się z wirującymi derwiszami, poezją Rumiego oraz… memami w mediach społecznościowych. Czym właściwie jest sufizm?
To prawda. Rumi w XIII wieku nie spodziewał się, że stanie się popularny przez krótkie cytaty, wrzucane na Instagrama. Odpowiadając na pytanie – sufizm jest bardzo szerokim zjawiskiem, więc pozwolę sobie powiedzieć o nim z perspektywy ścieżki, która ja podążam i której nauczam, czyli indyjskiego sufizmu uniwersalnego. Jest on ścieżką duchową, podobną w swojej strukturze i formach praktyki do wielu innych szkół medytacyjnych, a to, co go wyróżnia to zasadniczo 3 doktryny. Pierwsza to koncepcja jedności ideałów religijnych. Sufi i sufie uważają, że każda tradycja religijna i duchowa zaczęła się od tego samego osobistego doświadczenia mistycznego. I na tym właśnie poziomie szukają jedności z osobami o innych poglądach, nie starając się dążyć do ujednolicenia form. Druga ważna idea to doktryna trojakiej równowagi. Adeptki i adepci sufizmu szukają równowagi w życiu wewnętrznym, a więc swojej formalnej praktyce duchowej, ale i w życiu zewnętrznym – rodzinnym, zawodowym, społecznym… Ale to nie wszystko, bo dążą też do równowagi pomiędzy jednym a drugim. To sprawia, że sufizm od samego początku był ścieżką skierowaną do ludzi, prowadzących normalne życie i odrzucał raczej typową ascezę czy monastycyzm. Trzecia ważna doktryna, w rzeczywistości najważniejsza z nich, esencja sufizmu, zawiera się w tym, że sufizm jest ścieżką radykalnej miłości. A więc celem osoby praktykującej sufizm jest to, by z każdą chwilą coraz mocniej kochać i coraz pełniej, głębiej, dojrzalej ofiarowywać i przyjmować miłość.
Czy sufizm jest religią? I czy aby praktykować np. medytacje sufickie trzeba przejść na islam?
W Polsce niesłusznie sufizm wiąże się z islamem i ten błąd czynią nawet religioznawcy. Oczywiście sufizm muzułmański jest bardzo reprezentatywną częścią sufizmu, choć w tej chwili nawet nie wiem czy jeszcze dominującą. Ja np. reprezentuję jeden z nurtów indyjskiego sufizmu uniwersalnego, a więc takiego, który można praktykować wyznając jakąkolwiek religię lub – tak jak ja – nie czując się związanym z żadną organizacją religijną.
W mojej drodze, sufizm nie jest religią, bo raczej odrzuca typowe podejście wyznawcy na rzecz poszukiwania bezpośredniego doświadczenia mistycznego. Więc możemy raczej powiedzieć, że jest formą mistycyzmu czy szkołą duchową. Sufi o tym rozróżnieniu opowiadają przypowieść o mitycznym najsłodszym, najsmaczniejszym nektarze. Wyznawca powie: „Słyszałem od kogoś, kto słyszał, od kogoś, kto słyszał od kogoś, kto próbował, że istnieje taki najwspanialszy, najsmaczniejszy nektar”. Mistyka to jednak nie interesuje, chce tego nektaru spróbować osobiście.
Wracając do pytania, nie trzeba przechodzić na żadną religię, by podążać suficką drogą. Ja osobiście poznałem sufich takich jak ja, nie praktykujących żadnej religii, ale też sufich muzułmanów, chrześcijan (nawet jednego księdza i jedną pastorkę), żydów i hinduistę. Wbrew pozorom nie jest to jakieś nowoczesne, newage’owe (jak niektórzy zarzucają) podejście, bo historycznie też były takie osoby, np. Mahatma Radha Mohan Lal, Abraham Maimonides, szejk Kalimullah, nie mówiąc już o tym, że np. Rumi, pomimo odnoszenia się do różnych treści z Koranu sam deklaruje w swojej poezji „Nie wyznaję żadnej religii. Moją religią jest miłość, a świątynią każde serce”, a w innym miejscu mówi: „Kochankowie Boga nie potrzebują religii, gdyż mają swojego Ukochanego”.
W jaki sposób najlepiej poznać sufizm? Lub go doświadczyć?
Jeśli chcielibyśmy poznać sufizm w sensie formalnym, to najlepiej wkroczyć na suficką ścieżkę pod kierunkiem nauczyciela sufickiego. Ale jeśli ktoś chce doświadczyć esencji sufizmu, to po prostu musi rozwijać swoją zdolność do kochania, by była silniejsza niż cokolwiek innego. Oczywiście idealnie by było połączyć ze sobą obie drogi.
A w jaki sposób odnaleźć nauczyciela?
Nie ma jednej recepty jak odnaleźć nauczyciela. Jeśli ktoś czuje, że jakiś nauczyciel budzi jego zaufanie i wnosi inspirację, to może to być dobry kierunek. Jednocześnie na pewno dyskwalifikują kogoś jako nauczyciela przemocowość czy statusowe gry o dominację i uległość. Jeden z największych nauczycieli sufickich – Ibn Arabi mawiał: „Ludzie myślą, że nauczyciel powinien dokonywać cudów i manifestować oświecenie, podczas gdy nauczyciel ma jedynie mieć wszystko to, czego potrzebuje uczeń”.
Czy byłeś w miejscach historycznie związanych z sufizmem, np. w tureckiej Konyi, gdzie znajduje się grobowiec Rumiego?
Akurat w Konyi jeszcze nie byłem, natomiast odwiedzałem wiele miejsc, związanych z sufizmem w ogóle i byłem w większości miejsc najważniejszych dla mojej ścieżki. Sufizm był na tyle szeroko rozpowszechniony już u swoich początków, że czasem możemy trafić na historyczne sufickie miejsca w zaskakujących lokalizacjach, np. w zeszłe wakacje byłem na grobie lokalnego sufiego – Gul Baby („ojca róż”) w węgierskim Budapeszcie.
Natomiast dla mnie nigdy miejsca nie były najistotniejsze, a raczej określeni ludzie. I tu zawsze starałem się utrzymywać kontakty zarówno z moimi nauczycielami – nieżyjącym już murszidem Karimbakhshem Witteveenem i szejkiem al-maszejkiem Mahmoodem Khanem (który w tym roku skończy 99 lat!) oraz przyjaciółmi ze ścieżki.
Jak funkcjonuje sufizm w Polsce? Czy ma swoje struktury?
Jest trochę grup prowadzonych pod szyldem tzw. Otwartej Drogi przeze mnie, moją żonę Agnieszkę i naszych uczniów, no i prowadzimy też spotkania online. Z nurtów uniwersalnych wiem też, że działa jeszcze chyba jedna grupa, wywodząca się z bliskiej do naszej linii. W Warszawie zdaje się działa też grupa sufich muzułmańskich. Nie wiem jak działają inne grupy, w naszych staraliśmy się stworzyć jak najbardziej nieformalną i „płaską” strukturę bez rozbudowanej hierarchii, bo hierarchiczność niestety prawie zawsze wnosi przemoc do relacji międzyludzkich.
Co jest celem sufizmu i Jak wygląda duchowa droga przez stacje i stany?
Nie jest to łatwo ująć słowami, ale myślę, że najcelniej byłoby powiedzieć, że celem sufizmu jest doświadczenie Absolutu jako nieskończonego oceanu miłości. Aby tego dokonać, musimy z jednej strony rozwinąć i pielęgnować swoją zdolność do kochania, a z drugiej usunąć pewne przeszkody w naszym sercu. I właśnie to wyraża suficka idea stacji i stanów, pewną mapę rozwijania i wysubtelniania swojej miłości, a jednocześnie redukcji przeszkód. W tej idei mówimy o stacjach jako o etapach drogi, które uzyskuje się swoim wysiłkiem, a o stanach, gdy zostają nam one dane, gdy przychodzą bezwysiłkowo. Droga zaczyna się od wzięcia odpowiedzialności, a kończy na rozpuszczeniu w niczym nieuwarunkowanej obecności. Choć oczywiście tak naprawdę ścieżka nigdy się nie kończy. Można to porównać do pięknej dojrzałej miłości między dwiema osobami. Gdy rozwiniemy swoją relację i usuniemy przeszkody, to nie porzucamy tej relacji, a trwamy w niej i nadal ją pielęgnujemy.
Kontynując tę metaforę ścieżki duchowej jako relacji miłosnej, droga przez stacje i stany wygląda nieco inaczej u każdej osoby, tak jak budowanie głębokiej relacji będzie się różnić u różnych osób. Może to zależeć od naszych osobowości, aktualnych potrzeb, warunków życiowych, czyjejś umysłowości i wrażliwości itp. Możemy tak jakby podążać śladami sufich z przeszłości, ale musi to być nasza indywidualna droga. Dlatego też wracam w mojej najnowszej książce do odświeżenia tej idei po prawie tysiącu lat od poprzedniego jej przedstawienia, żeby nieco uwspółcześnić tę mapę.
Jakie sufizm ma podejście do kobiet? Czy kobiety są dopuszczane do wszystkich praktyki/wtajemniczeń? Czy kobieta może zostać nauczycielką?
W sufizmie od samego początku kobiety miały równy status. Np. wśród wczesnych nauczycieli sufickich mamy Rabię z Basry, określaną przez wielu jako „pierwszą wśród sufich”. Największy nauczyciel suficki – Ibn Arabi – miał nauczycielkę, a wśród 4 murszidów – najwyżej ordynowanych nauczycieli – nominowanych na początku XX wieku przez Inayata Khana, reformatora mojej ścieżki, były same kobiety. W regulaminie ośrodka największego sufiego Indii – Nizamuddina Alijji w XIII w., była wpisana równość kobiet i mężczyzn. A wśród pięknej indyjskiej poezji sufickiej, szczególne miejsce zajmuje ta, napisana przez Zebunissę.
Jeśli mówimy o jedności na poziomie mistycznym, to wszelkie różnice zewnętrzne takie jak płeć, pochodzenie, orientacja płciowa, kolor skóry itp. nie mają żadnego znaczenia. Wspominany wyżej przeze mnie Inayat Khan w jednej z napisanych przez siebie modlitw mówi: „Boże! (…) Wznieś nas ponad podziały i różnice, które dzielą ludzi”.
Dziękuję za rozmowę.
Książkę „Ścieżka sufich krok po kroku. 101 stacji duchowej podróży” M. Wieloboba kupisz TU.
Skoro już tu jesteś...
...mamy do Ciebie prośbę. Coraz więcej osób czyta artykuły na portalu Bosonamacie.pl, znajduje tu także informacje o ciekawych warsztatach i wyjazdach.
Nasz portal działa na zasadach non-profit, nie jest firmą, ale efektem pracy i zaangażowania grupy pasjonatów.
Chcemy, by nasz portal pozostał otwarty dla wszystkich czytelników, bez konieczności wprowadzania opłat za dostęp do treści.
Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą. Wesprzyj nas na Patronite! Nawet symboliczne 10 złotych miesięcznie pomoże nam tworzyć wartościowe treści i rozwijać portal.
Jeśli nasz artykuł był dla Ciebie pomocny, ciekawy lub po prostu lubisz to, co robimy – kliknij logo poniżej i dołącz do grona naszych patronów.
Każde wsparcie ma znaczenie. Dzięki Tobie możemy działać dalej!
Dziękujemy!






